Katyń niemiecki afisz propagandowyKatyń pozostanie słowem-symbolem w świadomości Polaków. Historia tej zbrodni znana jest szeroko za granicą, wspominana nawet w utworach muzycznych takich jak "The hammer has fallen" skandynawskiej grupy Sabaton. Wiosną 1940 roku na rozkaz Stalina NKWD zamordowało 22000 polskich oficerów i jeńców wojennych. Była to zaplanowana zagłada polskich elit. Polaków zabijano strzałem w tył głowy, a ciała wrzucano do dołów. Szacunkowo co 2-3 minuty do masowej mogiły upada kolejna ofiara. Tak było w lesie katyńskim. W katowniach NKWD egzekucje odbywały się nocą. Wszystko odbywało się sprawnie, szybko. Jak doszło do tego, że polscy oficerowie, rezerwiści, stali się bezbronnymi ofiarami mordu?

Dlaczego?
W dniu 17 września 1939 roku Sowieci wkroczyli na wschodnie tereny II RP , tłumacząc ten akt oficjalnie rozpadem państwowości polskiej. Nieco póżniej, pod koniec 1939 roku władze sowieckie, ze Stalinem i Berią, szefem NKWD podjęły decyzję o fizycznej likwidacji oficerów polskich przetrzymywanych w obozach w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. W gazetach sowieckich z 1939 roku zawarta była informacja o wielu tysiącach pojmanych jeńców wojennych, mimo że Polska nie była przecież w stanie wojny z Rosją sowiecką. Rosja nie podpisała nigdy konwencji genewskiej, tym łatwiej Stalin podjął decyzję o eliminacji polskich oficerów, elity społecznej- potencjalnego zagrożenia wobec sowieckiej władzy. Nie była to pierwsza tego typu akcja. Preludium miało miejsce już w latach 1937-1938 , gdzie w Operacji Polskiej poniosło śmierć ponad 100 tysięcy Polaków przebywąjacych na terenach ZSRS. NKWD- tajna policja polityczna, działała sprawnie, konsekwentnie i długofalowo.

Obozy w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie były pozostałościami zespołów budynków cerkiewnych. Panowało tam przenikliwe zimno- według pisemnej relacji jednego z więźniów temperatura mogła wynosić do -50 stopni. Wyżywienie było liche, żołnierze spali na piętrowych pryczach, na słomianych, cienkich siennikach. Pozwalano im pisać listy, czytać książki, przy czym bacznie obserwowano czy czytana jest literatura w języku zachodnim, czy rosyjskim. Prowadzono szczegółowe przesłuchania. Aby zmylić czujność, szczepiono przeciwko tyfusowi, sugerując daleki wyjazd. 

 

Większość kontyngentu oficerskiego Kozielska stanowili oficerowie rezerwy, będący w warunkach pokoju wysokiej klasy fachowcami różnych dziedzin. Część osób posiadało tytuły profesorów i docentów, lekarzy, ponadto znaleźć można tam było kilkuset prawników, inżynierów i nauczycieli. Do obozu kozielskiego trafiło wielu literatów, dziennikarzy, przemysłowców, urzędników państwowych i kupców.
Na początku kwietnia 1940 roku z Kozielska wywieziono pierwszą grupę jeńców. Polskich oficerów przewożono koleją do stacji Gniezdowo pod Smoleńskiem, a stamtąd autobusami więziennymi do ośrodka wypoczynkowego NKWD nad Dnieprem, w pobliżu Katynia, 24 kilometry od Smoleńska. Następnie byli mordowani strzałem w tył głowy w Lasku Katyńskim. Jeńców z Ostaszkowa zabijano w siedzibie NKWD w Kalininie (obecnie Twer) i grzebano w Miednoje, jeńców ze Starobielska mordowano w Charkowie, a ich zwłoki ukryto w Piatichatkach, na terenie obecnej VI Strefy Parku Leśnego w Charkowie. Miektórzy z polskich oficerów niemal do końca prowadzili jeszcze zapiski.

„Piąta rano. Od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetkami więzienną w celkach (strasznie!). Przywieziono [nas] gdzieś do lasu ; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano[mi] zegarek, na którym była godzina 6.30 (8.30). Pytano o obrączkę, którą….Zabrano mi ruble, pas główny, scyzoryk (…). To słowa zanotowane tuż przed egzekucją, przez majora Adama Solskiego.

Łącznie ocalało zaledwie około 3% polskich jeńców, którzy mogli przydać się Stalionowi, lub mieli poglądy pro sowieckie (np. generał Berling). Mało kto wie, że ofiarami Katynia padło także dwóch Węgrów:Oskar Rudolf Kuehnel i Emanuel Aladar Korompay. Ten drugi był autorem pierwszego słownika polsko-węgierskiego, ochotnikiem do polskiej armii, językoznawcą na Uniwersytecie Warszawskim. Miał żonę Polkę.

 

Pijaństwo i bohaterstwo
Metodyczne mordowanie polskich jeńców powodowało, że wielu z oprawców popadało w obłęd, lub popełniało samobójstwo, nie mogąc wytrzymać obciążenia psychicznego. Częsty był alkoholizm. Enkawudzista mordował całą noc i padał nieprzytomny na łóżko, budził się, zmywał krew z ubrania i rąk, sięgał po kolejną butelkę alkoholu. "Myliśmy się wodą kolońską. Do pasa. Inaczej nie dało pozbyć się zapachu krwi i prochu"- wspominał po latach jeden z katów. Jakby na przekór temu, polscy oficerowie zachowywali się z godnością. Tak było z wymienioną już porucznik Janiną Lewandowską. Z notatek współtowarzyszy wynika że była nieustraszoną kobietą, która "trzyma się dzielnie i wzorowo". Pomimo ciężkich warunków, poczucia bezradności, nie traciła hartu ducha. Prawdopodobnie 22 kwietnia w dniu swoich trzydziestych drugich urodzin została zamordowana strzałem w potylicę. Jej zwłoki wydobyto podczas pierwszej ekshumacji mogił katyńskich w 1943 roku, a jej czaszkę w 1945 roku przywiózł do Wrocławia prof. Gerhard Butz. Wraz z sześcioma innymi trafiła one w ręce Bolesława Popielskiego, który przez kilkadziesiąt lat ukrywał je przed UB. Za pomocą badań komputerowych potwierdzono autentyczność znaleziska. W 2005 roku czaszka spoczęła w rodzinnej mogile w Lusowie.

 

Podobno zdarzył się też przypadek stawiania skutecznego oporu przez polskiego oficera. Były strażnik więzienia NKWD w Smoleńsku Piotr Klimow oświadczył w latach 90-tych, że pewien polski oficer, który najwidoczniej zorientował się w sytuacji, wyrwał broń pilnującemu go żołnierzowi. Zastrzelił jego kolegę, a sam – nie mając już nic do stracenia- zabarykadował się piwnicy. Bronił się dzielnie przez...trzy dni. Padł dopiero otruty gazem. Według relacji " Żaden ze śmiałków (...) nie zdecydował się podejść blisko. Pokonali go dopiero wtedy, kiedy wrzucili do piwnicy nabój z gazem." Inna historia mówi o tym, że nieopodal Smoleńska żołnierze NKWD zastrzelili w kwietniu 1940 roku podczas ucieczki polskiego generała i czterech oficerów. Gdy Niemcy zajęli te okolice, ustawiono tam drewniane krzyże.

 

Czy Katyń był zbrodnią wojenną, czy ludobójstwem? Akta dotyczące Katynia, były skrzętnie przetrzymywane i chronione, każdy prezydent Rosji miał do nich wgląd w specjalnym archiwum na Kremlu. Polskim historykom badającym temat Katynia brakuje prawdopodobnie wielu tysięcy teczek z aktami osobowymi sprawców mordu. W Rosji świadomość Katynia istnieje, duża w tym zasługa grupy rosyjskich historyków "Memoriał". Informacja o zbrodni dokonanej przez Sowietów po raz pierwszy stała się jawna w dniu 13 kwietnia 1943 roku. Wtedy niemieckie radio przekazało wiadomość o odkryciu nieopodal Katynia grobów polskich oficerów. Sowieci od początku zaprzeczali całej sprawie, oskarżając Niemców. Dopiero w 1992 roku prezydent Rosji, Borys Jelcyn ostatecznie przyznał, kto ponosi winę za tę zbrodnię na narodzie polskim.

 

Tomasz Wojciechowski

 

tekst ukazał się w wydaniu papierowym tygodnika koszalińskiego "Miasto"

Dodaj Temat

 

 

PRAXISreklamalogo

 

reklamamchecinski1

 

 polanareklama1

 

 



 

 

 

 
 
 
 
MAPA STRON I II
stat4u