szkolywprlGdy wracam pamięcią do szkolnych lat, to mimo woli porównuję edukację szkolną sprzed pół wieku z dzisiejszą. W tamtym okresie były trzy typy szkół: szkoły podstawowe (siedmio a później ośmioklasowe), szkoły ponadpodstawowe (czteroletnie licea, pięcioletnie technika i trzyletnie szkoły zawodowe) oraz szkoły pomaturalne (dwuletnie). Obecnie po wielu latach istnienia gimnazjów rząd planuje powrót do dawnej struktury. 

Mój pobyt w szkole podstawowej przypada na lata sześćdziesiąte. W tym okresie powstawało wiele nowych szkół budowanych dla uczczenia tysiąclecia Państwa Polskiego, były to tak zwane „tysiąclatki”. Plany przewidywały budowę tysiąca szkół, ale zbudowano ich znacznie więcej. Miałem przyjemność rozpoczynać swoją edukację w takiej szkole, którą otwarto w Świdwinie (Szkoła Podstawowa nr 2). Nowy obiekt robił duże wrażenie, przestronne hole, korytarze, duże sale lekcyjne, czyste toalety, piękna sala gimnastyczna.

Czytaj więcej...

wspomnienia2Kiedy zostałem poproszony przez redaktora naczelnego o napisanie krótkich wspomnień z wakacji z przed lat, to pomyślałem sobie, że właściwie to nie ma o czym pisać. Głęboka komuna, trudne czasy, szare życie w smutnej rzeczywistości. Przynajmniej teraz tak postrzega się to powszechnie. Jednak po odrzuceniu ideologii, propagandowych haseł i polityki wyłania się całkiem niezły obraz. Moje studiowanie przypadło na lata tzw. „wczesnego Gierka”. W tym czasie Polska otworzyła się na zachód, zaczęła się zmieniać, więcej inwestowano, poprawiały się warunki socjalne ludności. Na uczelni, chociaż pod kontrolą, rozwijał się ruch studencki, młodzież bawiła się w klubie, wyjeżdżała na wycieczki, biwaki, dorabiała w spółdzielni studenckiej.

Czytaj więcej...

kuczkowski1aRozmowa z Andrzejem Kuczkowskim z Działu Archeologii Muzeum  w Koszalinie
- Jakiś czas temu przeprowadzaliście badania archeologiczne między innymi w Sławnie i na ulicy Połczyńskiej w Koszalinie. Jakie są ich rezultaty?
- Samo Sławno jest ciekawym archeologicznie miejscem, chociaż jeszcze mało zbadanym. Odnaleźliśmy tam szczątki palisady, która regulowała pływ cieku wodnego. Bardzo ciekawym znaleziskiem okazały się beczki przy ulicy Basztowej. Odnaleźliśmy pozostałości beczek do garbowania skór z okresu średniowiecza, był one wkopane w ziemię i łączone metalową klamrą. To interesujący przykład historii sławieńskiego rzemiosła. Co do Koszalina, to prowadziliśmy na ulicy Połczyńskiej prace od kwietnia do połowy lipca i udało nam się odsłonić zabudowę międzywojenną. Pod warstwą trawy znaleźliśmy dobrze zachowane fundamenty, piwniczki chat z XV wieku, które miały formy dołów. Odkryliśmy ponad 20000 ułamków ceramiki z przełomu XV i XVI wieku.

Czytaj więcej...

rewal1Na początku swojego istnienia Niechorze podzielone było na dwie części: wieś chłopską GroB- Horst (Duże Niechorze) i wieś rybacką Klein-Horst (Małe Niechorze). Według dostępnych źródeł historycznych miejscowość, najpierw pod słowiańską nazwą Nansin, później jako Horst, funkcjonowała od XIV wieku. Jednak kroniki trzęsackiego pastora podają że wieś mogła istnieć już około 1180 roku, kiedy to książę Kazimierz postanowił podarować zakonnikom z Lund jezioro wraz z przyległymi do niego terenami by mogli tam otworzyć zakon. Małe Niechorze ograniczone było z jednej strony kanałem a z drugiej strony ziemiami wchodzącymi w skład Dużego Niechorza dlatego też nie mogło się rozrastać. Wkrótce Małe Niechorze znajdujące się nad samym morzem zaczęło być doceniane przez wzgląd na niewątpliwe walory turystyczne.

Czytaj więcej...

cp2Marzec 1945 roku przyniósł na Pomorzu wojenną zawieruchę, która dotknęła także Koszalin. Miasto zostało zdobyte przez 3 Korpus Pancerny gen. Aleksego Panfiłowa. Mimo iż w mieście nie było długotrwałych walk, prawie całkowitemu zniszczeniu uległo śródmieście. Przybywających do Koszalina osadników witały gruzy i wypalone domy. Spłonął ratusz miejski, zniszczono również większość zakładów przemysłowych, urządzeń gospodarki komunalnej, zburzeniu uległo około 40 procent zabudowy miasta. Po ustaniu działań wojennych Pomorze stało się obszarem szabrownictwa z Polski centralnej, panoszyli się tu maruderzy Armii Czerwonej i ukrywały się resztki rozbitych oddziałów niemieckich.

Czytaj więcej...

g1

Kto z mieszkańców Pomorza Zachodniego nie kojarzy malowniczo położonej miejscowości nadmorskiej Gąski, ze słynną latarnią? Ilu śmiałków weszło na jej szczyt? Warto wiedzieć, że we wsi żyje obecnie blisko 400 mieszkańców.  W Gąskach znajdują się dwa zabytki. Pierwszy to park pałacowy z II połowy XIX wieku. Drugi to właśnie zespół latarni morskiej wybudowany w latach 1876–77, obejmujący latarnię, dom latarników, stodołę, budynek inwentarski, ogrodzenie oraz mur. Latarnia w Gąskach jest drugą pod względem wysokości na polskim wybrzeżu. 

W 1846 urodził się w Gąskach jeden z najbardziej znanych architektów wrocławskich- Richard Plüddemann. Do 1945 roku wieś nosiła nazwę Funkenhagen.

Czytaj więcej...

koszalin1945

Mimo, że działania wojenne zakończyły się w maju 1945 roku, na Pomorzu Zachodnim daleko było do stabilizacji. Szczecin wciąż był w większości niemieckim miastem, do Sławna, Kołobrzegu i Koszalina przyjeżdżali pierwsi polscy powojenni osadnicy. Musieli nie tylko radzić sobie z trudem organizowania na nowo życia, ale też bandami szabrowników i radzieckimi władzami. Rozmowa z Marią Piątkowską, nauczycielką, jedną z wielu osób przybyłych w 1945r. na Ziemie Zachodnie.

- Kiedy przyjechała Pani do Koszalina?

- Przyjechałam do Koszalina z Gniezna w sierpniu 1945r, jako młoda dziewczyna. Byliśmy przez Niemców internowani, następnie wysiedleni i wywiezieni. Ojciec mój był powstańcem wielkopolskim i bałyśmy się z mamą o jego życie. Po około tygodniowej tułaczce wagonem kolejowym, trafiliśmy do Koszalina.

- Jak wyglądały warunki mieszkaniowe?

-Ulokowano nas w dość przestronnym mieszkaniu. Na drzwiach wejściowych przybity był orzeł, na znak że mieszkają tu Polacy. Ale naszymi współlokatorami byli Niemcy.

Czytaj więcej...

ch3

Nazwa Chłopy jest doskonale znana wszystkim mieszkańcom naszego regionu. To miejsce, gdzie można spokojnie pospacerować plażą, obejrzeć kutry rybackie wychodzące w morze, zakupić u rybaka świeżą flądrę, czy skorzystać z szerokiej gamy rozrywek dla turystów i dzieci w sezonie. Chłopy poza sezonem także cieszą się zainteresowaniem spacerowiczów, fotografów i amatorów pięknych widoków, odkąd w Chłopach oddano do użytku nowe molo.

Czytaj więcej...

041800502

Fabryka zapałek w Sianowie na Pomorzu Zachodnim to najstarsza w Polsce. Jej historia jest długa, bo  fabryka powstała w 1845 roku, a jej założyciel August Kolbe, urodził się w sąsiednim mieście Rügenwalde (Darłowo) i był przedsiębiorczym młodym sprzedawcą. W 1851 roku wżenił się w starą kupiecką rodzinę Eschenbach. Jego teść Emmanuel Wilhelm Eschenbach został później współudziałowcem przedsiębiorstwa. August Kolbe był w Sianowie bardzo poważany. Na wiele sposobów podwyższał socjalne i komunalne warunki w mieście. Dla stałego personelu budował mieszkania, dzienny dom pobytu, opiekował się dziećmi pracownic w czasie ich pracy, swoim pracownikom wybudował dom kąpielowy. Dnia 23 lutego 1900 roku August Kolbe zmarł, nie mając dzieci. Firmę przejął jego szwagier Gustaw Eschenbach.

Czytaj więcej...

Anna de Croy Bytw Zamek Krzyacki 16.09.2014 143

Ostatnią księżną, a do tego wdową, panującą na słupskim zamku była Anna z rodu Gryfitów, księżna Croy i Arschott, markiza Hawre, hrabina Fontenoy i Bayon, pani Dompmart i Vinstigen. Rządziła w Słupsku przez trzydzieści pięć lat. Anna – jedenaste (!) i ostatnie dziecko księcia Bogusława XIII i księżnej Klary brunszwickiej – urodziła się w 1590 roku w Bardzie Pomorskim.  Księżniczka wychowywała się w Bardzie i Szczecinie, początkowo pod opieką matki. Którą wcześnie utraciła, bo księżna zmarła8 lat po przyjściu księżnej na świat. Ojciec Bogusław XIII po dwóch latach żałoby ożenił się powtórnie. Ponieważ macocha nie chciała się zajmować wychowaniem małej księżniczki, zajęła się nią ciotka, która zadbała o staranne wykształcenie i wychowanie Anny w duchu surowych zasad luteranizmu. 

Czytaj więcej...

Andrzejj1Rozmowa z Andrzejem Pileckim, synem rotmistrza Witolda Pileckiego.

- Panie Andrzeju, ile lat mieliście z siostrą, gdy stracono waszego ojca?

- Ja miałem 16 lat, moja siostra Zofia -15.

- Więc zapewne dobrze pamięta Pan rotmistrza. Jakim człowiekiem był Witold Pilecki?

- Ojciec był człowiekiem niezwykłym, troskliwym. Był wymagający, wpajał w nas te cechy charakteru, które były niezbędne do przyszłego , godnego życia: obowiązkowość, honor, prawdomówność, szacunek dla człowieka i jego pracy.Jednocześnie przez cały okres jego życia i już po śmierci, ci którzy znali go osobiście, zetknęli się z nim, mówili o nim w samych superlatywach i z szacunkiem.

- A nie odczuwaliście jako rodzina braku ojca, spotkań z nim? Było przecież Auschwitz,udział w konspiracji. Po II wojnie rotmistrz nadal przebywał w Warszawie, a spotkania z Panią Marią i wami były sporadyczne.

- Oczywiście, tęskniliśmy za nim, ale czasy były wyjątkowe i trudne . Z niecierpliwością czekaliśmy na te nieregularne spotkania z ojcem. Natomiast mama widywała go co 2 tygodnie, zawsze jak była w Warszawie.

Czytaj więcej...

Dodaj Temat

 reklama balticbd

calidozaworarka

kuncerokladka1a

polanareklama1

 technikumwkarlinie1a

 

lechbudholenderska1

 

inwestbohwawy

banerekfotowoltaika210x240px3

 

 

balticinfopl

 

dermalogicalogo1


logonieruchomosci ew1

logopraxis

uniastrzelnicabanerek1pamprofil

 

4mobile

banerbogurscy
 banerek1
logo just
 
MAPA STRON I II
stat4u