Nie od dziś wiadomo że Kraków jest miastem wielu kultur. Jednym z jego wyznaczników jest obecności społeczności żydowskiej. Żydzi mimo straszliwych prześladowań podczas II wony światowej, bliskości obozu w Auschwitz i obozu w Płaszowie gdzie eksterminacją Żydów kierował straszny Amon Goeth, nadal stanowią element kultury miasta. Działające obecnie w Krakowie Centrum Kultury Żydowskiej (JCC) kierowane przez przybyłego ze Stanów Zjednoczonych Jonathana Ornesteina, skupia wiele osób, które szukają swoich żydowskich przodków, są młodymi Żydami, lub pamiętają holocaust.

Czytaj więcej...

Werwolf, tajemnicza nazistowska organizacja, obrosła przez lata w mit. Jej członkowie działali głównie na terenie Niemiec, będących pod okupacją zachodnich aliantów. Dążyli do tego, by terrorem i dywersją, wprowadzić zamieszanie w strefach okupacyjnych. W Polsce grupy dywersantów, które nazywano szumnie Werwolfem działały samodzielnie z mniejszym rozmachem, głównie na Pomorzu Zachodnim, Pomorzu i Śląsku. Niemieckie podziemie uaktywniło się po wkroczeniu na te tereny wojsk radzieckich w 1945r. Co wiadomo o działalności Werwolfu na obszarze Ziem Zachodnich?

Czytaj więcej...

W ówczesnej prasie polskiej września 1939 roku ważne wydarzenia z frontu przeplatały się z ogłoszeniami, reklamami i apelami. I na pewno nie można z nich było wywnioskować, że już na początku września Wojsko Polskie przegrało kampanię, a Wehrmacht zajął duże obszary naszego kraju siejąc terror i zniszczenie. Zamiast tego, karmiono czytelników informacjami o atakach Francuzów czy naszych armii w głąb III Rzeszy. Gazet ówczesnego okresu było wydawanych w Polsce sporo, zarówno codziennych jak też satyrycznych. Jednym z dzienników był popołudniowy Wieczór Warszawski, drukowany od 1928 roku w nakładzie 60-80 tys. egz. Na jego łamach można było przeczytać dnia 31 sierpnia 1939r o tym że „Polska czeka gotowa z bronią u nogi. Hitlerowi pozostaje do wyboru cofnąć się - albo rozpocząć wojnę”.

Czytaj więcej...

Każdy stary zamek ma swoje tajemnice. Tak jest też w przypadku obecnego Muzeum Zamku Książąt Pomorskich w Darłowie. -Serce na chwilę przestało mi bić, gdy zobaczyłam tę postać - mówi Irena Michalska, kierownik muzealnej administracji. Gdy jak każdego dnia z rana przeglądała, co uchwyciły w nocy kamery monitoringu, ujrzała w sali, gdzie jest wystawa poświęcona historii Darłowa, białą postać kobiecą. Sprawdziliśmy w sali - na podeście nie widać żadnej postaci, a na ekranie wyraźnie jest! To księżna Zofia wróciła. Biała dama darłowskiego zamku przez jakiś czas się nie pokazywała, aż tu nagle...

Czytaj więcej...

Rozmowa z Jerzym Leonowiczem, mieszkańcem Koszalina, uczestnikiem Powstania Warszawskiego

- Jak zaczęła się Pana przygoda z konspiracją?

- Od wiosny 1943 roku należałem do różnych organizacji młodzieżowych , a w 1944 roku wstąpiłem do Szarych Szeregów. Prowadziłem zastęp Zawiszaków- było nas kilku chłopaków z podwórka. Miałem wtedy 16 lat.

- A skąd Pan się dowiedział o wybuchu powstania? Dotarły do Pana jakieś wieści jeszcze przed godziną W?

- Wiadomo było że powstanie wybuchnie. Mówiło się o tym na rożnych spotkaniach, była to taka szeptana propaganda. AK ogłosiło już stan pogotowia, czuło się, że coś wisi w powietrzu. Dla Szarych Szeregów nie planowano żadnych działań na wypadek wybuchu powstania. Uważano że jesteśmy za młodzi by walczyć.

Czytaj więcej...

starejamno,wczasydawniej,historiajamna,starefotografieGłupi jak wczasowicz-to powiedzenie utarło się w pierwszej połowie XIX w. Kontakty z urlopowiczami wpłynęły znacząco na mentalność ludności nadmorskich miejscowości. ”Pomorzanie mają zdrowe płuca, bo na ich terenie nie ma przemysłu” i… zaczęło się. Niemcy z Południa Rzeszy odkryli i zachwycili się Bałtykiem i jego plażami. Zapanowała moda „jeżdżenia do wód”. Zainteresowanie przyjezdnych gości było całkiem innymi walorami pobytu nad Bałtykiem, niż to było w zwyczaju tubylców. Ci drudzy uznali wczasowiczów za odmieńców i ludzi nierozsądnych. No bo jak inaczej, skoro gość wchodzi do wody i to bardzo zimnej, wydaje niepotrzebnie pieniądze i wbrew zdrowemu rozsądkowi i przeciw zdrowiu leży godzinami w prażącym słońcu. Poza tym ci przyjezdni za dużo rozmawiają i stawiają za dużo pytań nie mających sensu – ich rozmowy były nielogiczne i niejasne. Np. jak może być coś „ strasznie interesujące” lub „szalenie piękne”?

Czytaj więcej...

ryszardwieczorek,obozwcolditzW niemieckim mieście Colditz mieści się zamek o tej samej nazwie, który zasłynął w historii jako OFLAG 4C - międzynarodowy obóz karny dla jeńców wojennych. Tam przewieziono między innymi generała Bora-Komorowskiego. Polakiem, który dostarczał potajemnie żywność jeńcom był Ryszard Wieczorek, mieszkaniec Koszalina, z którym rozmawiam.

- Jak Pan trafił do Colditz?
- Do Colditz trafiłem w 1942 roku z mamą. Ojciec znalazł się w Colditz po łapance w Łodzi. Niemcy akurat prowadzili werbunek do pracy dla bauerów i ojciec się zgłosił, następnie nas ściągnął. Mama pracowała w fabryce porcelany, ojciec w fabryce szamotu. Ja zostałem w domu, miałem wówczas 8 lat. Najpierw mieszkaliśmy w baraku z innymi Polakami, których było sporo, potem przydzielono nas do opieki nad jedną Niemką.

Czytaj więcej...

starybrowarwkarlinie,karlinohistoria,ciekawostkikarlinoSpróbujemy przybliżyć czytelnikom, historię browarnictwa w Karlinie. Niektóre wiadomości na ten temat można znaleźć w Kronice Reinholda Wediga, który to na podstawie starych dokumentów opisał początki karlińskiego browarnictwa. Tak więc pierwsze potwierdzone informacje sięgają 1 Maja 1594 roku, kiedy to Książe Kazimierz IX - Biskup Kamieński, potwierdził cechowi browarników nadane statuty. Dzięki temu, że ważenie piwa podlegało nadzorowi państwa, wiemy np. że w XVIII wieku mieszkało w Karlinie 15 “wytwórców” tego trunku. Nie wszyscy jednak postępowali uczciwie i rozcieńczanie piwa jak i wina było wówczas na porządku dziennym.

Czytaj więcej...

koszalinw1945rokuWkraczająca na ziemie polskie w 1944 i 1945r. Armia Czerwona dopuszczała się kradzieży i rozbojów. Mimo że formalnie Rosjanie wkraczali jako wyzwoliciele przekazujący władzę nowo powstałym władzom polskim ( PKWN) , to tak naprawdę administracja i życie codzienne podlegało radzieckim komendantom wojennym. Podobnie polskie służby mundurowe podlegały radzieckim doradcom, którzy mieli ostatnie słowo. Najgorzej pod względem bezprawia sytuacja wyglądała na Śląsku, oraz na Pomorzu Zachodnim, przyłączonym do Polski na mocy ustaleń jałtańskich i późniejszych umów. O wkraczaniu Armii Czerwonej na Pomorze Zachodnie w 1945 r. i o towarzyszących temu rozbojach, popełnianych na ludności cywilnej rozmawiam z Krzysztofem Bukowskim, prokuratorem Delegatury IPN w Koszalinie.

- Panie prokuratorze, co dziś wiemy o wydarzeniach towarzyszących wkraczaniu Armii Czerwonej na tereny Pomorza Zachodniego w 1945r.?

- Z przeprowadzonych przeze mnie śledztw dotyczących konkretnych zdarzeń, wynika że materiałów nie ma aż tak dużo, chociaż historycy w wielu opracowaniach poruszają temat żołnierzy Armii Czerwonej. Głównie opieramy się na zeznaniach świadków, osób trzecich, wspomnieniach, adnotacjach z początków tworzenia się administracji polskiej.

Czytaj więcej...

Pomnik króla Fryderyka Wilhelma I, choć nie stoi już na koszalińskim rynku, od wielu lat budzi niezmienne emocje wśród lokalnych historyków i poszukiwaczy skarbów, gdyż monument zniknął przed wkroczeniem wojsk sowieckich do Koszalina. Pomnik stanął na ówczesnym Rynku Staromiejskim w 1724 roku. Pomnik został ufundowany przez mieszkańców Koszalina w podziękowaniu królowi Wilhelmowi I za okazaną pomoc w odbudowie miasta po pożarze w 1718 roku. ( W mieście wybuchł wielki pożar na ulicy Rolnej w czasie warzenia piwa. Spłonęła wówczas większość zabudowy miejskiej także ratusz i zamek z kościołem zamkowym, zniszczone zostały kamienice wokół rynku.

Od razu przystąpiono do odbudowy miasta, a patronował jej król Fryderyk Wilhelm I udzielając Koszalinowi pożyczki z państwowej kasy w wysokości 10 000 talarów. Sam także przekazał znaczącą kwotę 4 000 talarów.

Czytaj więcej...

Pomnik króla Fryderyka Wilhelma I, choć nie stoi już na koszalińskim rynku, od wielu lat budzi niezmienne emocje wśród lokalnych historyków i poszukiwaczy skarbów, gdyż monument zniknął przed wkroczeniem wojsk sowieckich do Koszalina. Pomnik stanął na ówczesnym Rynku Staromiejskim w 1724 roku. Pomnik został ufundowany przez mieszkańców Koszalina w podziękowaniu królowi Wilhelmowi I za okazaną pomoc w odbudowie miasta po pożarze w 1718 roku. ( W mieście wybuchł wielki pożar na ulicy Rolnej w czasie warzenia piwa. Spłonęła wówczas większość zabudowy miejskiej także ratusz i zamek z kościołem zamkowym, zniszczone zostały kamienice wokół rynku.

Od razu przystąpiono do odbudowy miasta, a patronował jej król Fryderyk Wilhelm I udzielając Koszalinowi pożyczki z państwowej kasy w wysokości 10 000 talarów. Sam także przekazał znaczącą kwotę 4 000 talarów.

Czytaj więcej...

Dodaj Temat

 

calidozaworarka

toplaserkoszalinlogo1

edu4youferie

reklamamchecinski1                                                

teproogłoszenieopracebalticinfo1

lechbudIIetap

logo.rgb

e.sztorc.banner

 

 

balticinfopl


logonieruchomosci ew1

 

4mobile

 
 
 
 
MAPA STRON I II
stat4u