paweł mikołajewski 2Rozmowa z Pawłem Mikołajewskim, burmistrzem gminy Biały Bór.
- Biały Bór to mała gmina. Ale czy z potencjałem?

- Na ponad setkę gmin naszego województwa jesteśmy faktycznie maleńką gminą, nominalnie 5200 mieszkańców to niewiele. Ponad połowa naszego terytorium to lasy i jeśli chodzi o potencjał naturalny, to faktycznie super sprawa, być może nie daje to wielu miejsc pracy, ale komfort zdrowego i spokojnego życia wśród pięknej natury na pewno. Mimo takiego stanu, to jednak nie lasy są naszym głównym potencjałem rozwoju, są nim zasoby kruszyw naturalnych. Wokół Białego Boru jest tyle kruszyw, że to prosi się o utworzenie tutaj zakładu przetwórstwa budowniczego. Cegielnie, czy nawet polbruki, to może być przyszłość.

Kopalnie są, drogi krajowe w świetnym stanie, linia kolejowa i oczywiście potencjał współpracy. W naszej gminie obowiązuje prawo, które pozwoli przyszłym inwestorom uzyskać nawet 10 letnie całkowite zwolnienie z płacenia podatku od nieruchomości od prowadzonej działalności. Mamy też "raj podatkowy" dla firm transportowych. Obowiązujące od kilku lat stawki dla aut ciężarowych, czy autobusów są najniższe w Polsce, dzięki czemu działa tutaj przedstwicielstwo ogólnopolskiej firmy leasingowej... Można na przykład kupić ciężarówkę w Krakowie, a leasing mieć w Białym Borze i mieć najniższy w Polsce podatek.
- Jak podsumowałby Pan bieżący rok swojej kadencji jako burmistrz?
- To był dla mnie najtrudniejszy rok w mojej pracy. Nasza gmina nie jest bowiem bogata, zmiany prawne ostatnich 3 lat spowodowały wielki spadek dochodów naszego budżetu. Zlikwidowano znane wszystkim kontrole fotoradarowe... Mogą ludzie utyskiwać, że gmina miała z tego tytułu potężną kasę, ale prawda jest taka, że nie mieliśmy też wypadków drogowych, było bezpiecznie. A te wszystkie pieniądze były wydawane na przebudowy kolejnych dróg, oświetlenie przy nich, albo na zakupy sprzętu dla OSP.  Remiza  OSP do dzisiaj jest jedną z najnowocześniejszych w Zachodniopomorskiem. Do tego zmiany w podejściu prawnym do Odnawialnych Źródeł Energii i zablokowanie inwestycji budowy farmy wiatrowej, która dawała mieszkańcom blisko 7 milionów złotych, tylko na ich własne potrzeby i dodatkowo gminie ponad 3 miliony złotych każdego roku, spowodowały w tym roku taką kumulację problemów finansowych, że musieliśmy ubiegać się o pomoc ministerstwa finansów. To był ważny rok, bo spłaciliśmy do banków wszystkie nasze długi i mamy podpisaną umowę, która zabezpiecza gminę na wiele lat. Teraz musimy walczyć o każdą złotówkę, ale już bezpiecznie, nawet dla przyszłych radnych, czy kolejnych burmistrzów.
- Czy Biały Bór to dobre miejsce do życia i zakładania rodziny?
- Na pewno niełatwe, nasz "pokoszaliński" region jest dość specyficzny, z bagażem po PGR-ach, terenami rolniczymi jest bardzo zróżnicowany. Biały Bór jest miejscem szczególnym, to u nas żyją obok siebie od 70 lat Polacy i Ukraińcy. Jesteśmy bogaci kulturowo, mamy kościoły katolickie i cerkwie greckokatolickie. Cerkiew białoborska jest dziełem Jerzego Nowosielskiego i jest bardzo cennym obiektem kultury w Polsce. Mamy tu szkoły średnie, są szkoły polskie i mniejszości ukraińskiej. To pokazuje, że na pewno warto tu mieszkać.
- Jakie są więc zalety i problemy Białego Boru?
- Idąc tropem poprzedniego pytania... Jako burmistrzowi, trudno mówić o problemach, ale te również są. Ceny wody są dość wysokie, chociaż od lat staramy się, aby nie było żadnych podwyżek. To takie dziedzictwo po niegdysiejszych projektach unijnych. Ale z drugiej strony można kupić piękne działki budowlane, których ceny są dużo niższe, aniżeli w większych miastach. A natura, krajobrazy, czy czyste powietrze to wynagradza. Nasze zalety, to jak mówiłem i lokalizacja, i natura, i możliwości inwestycyjne. A problemy, po cóż ich szukać, wystarczy powiedzieć, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...
- Czasem mniejszy może więcej. Czy to się sprawdza?
- Mniejszy ma na pewno więcej, ale pracy. Nie mamy wielkich wydziałów w urzędzie, mnóstwa instytucji, sztabu ludzi. To wszystko bardzo ciężka praca, bo najczęściej w odróżnieniu od wielkich miast, my musimy dać z siebie więcej, a każdą złotówkę trzeba oglądać wielokrotnie zanim się ją wyda. Bogactwo gmin uczy raczej rozrzutności i niedbałości o środki publiczne. Burmistrzowie spełniają swoje marzenia z dzieciństwa, a nie patrzą na konsekwencje. Fakt, że więcej można zrobić, kiedy gminy liczą więcej mieszkańców, bo ich budżety są wtedy większe. Uważam, że jeśli kiedykolwiek Sejm zajmie się reformą samorządową, ale taką prawdziwą, to małe gminy powinny być łączone, oczywiście nie siłę, ale trzeba samorządom dać możliwości, a nie ograniczać je kolejnymi zapisami o centralizacji zadań.
- A jaki jest burmistrz Białego Boru prywatnie?
- Pracując w małej gminie, musiałem się mierzyć z wieloma płaszczyznami pracy samorządowej, jak wspomniałem nie mając za sobą tabunu urzędników decyzje trzeba podejmować samodzielnie. W codziennej pracy trzeba być trochę psychologiem, bo rozmawia się z ludźmi o ich życiowych problemach. Trzeba pełnić nadzór nad pracami budowlanymi, szukać dobrych rozwiązań dla gospodarki komunalnej, dbać o przetargi na wywóz i zagospodarowanie śmieci, dowóz dzieci do szkół, planowanie inwestycji, podatków i jeszcze właściwie wszędzie być. To normalne, że u nas się oczekuje spotykania burmistrza, na każdej niemal imprezie, nie tylko raz na 4 lata. Właściwie nie ma takiej form działalności, której nie lubię, bo wszystko jest wyzwaniem. Szczególnym wyzwaniem był nawet fakt, iż nie jestem mieszkańcem Białego Boru. Dwa razy stawałem w szranki wyborów i mimo to udało mi się uzyskać akceptację... i to na poziomie wyborczym powyżej 70%.. To dla mnie ważne, bo oddałem naszym mieszkańcom kawał swojego zdrowia. A poza pracą w urzędzie muszę jeszcze znaleźć czas na pracę społeczną. Jestem prezesem Lokalnej Grupy Działania "Pojezierze Razem", członkiem Zarządu Konwentu Współpracy Samorządowej Polska - Ukraina, wiceprezesem OSP także mam co robić. A jak już jestem po wszystkim to uwielbiam takie łazikowanie pośród wiejskich krajobrazów. Raz z kijami nordic walking, raz z plecakiem, w którym mam pelerynę na wypadek deszczu, to jest moja radocha osobista... A już najgłębiej, najbardziej dla siebie, to własna rodzina. Ona musi być najważniejsza.

 

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

Dodaj Temat

 reklama balticbd

calidozaworarka

 

ARKA zyczeniabn2017toplaserkoszalinlogo1

baneredu4you1

reklamamchecinski1                                                

teproogłoszenieopracebalticinfo1

lechbudIIetap

logo.rgb

e.sztorc.banner

inwestbohwawy

 

vertaxofertareklama1

banerekfotowoltaika210x240px3

 assetlogolarge

 

balticinfopl


logonieruchomosci ew1

logopraxis

pamprofil

 

4mobile

banerbogurscy
 banerek1
logo just
 
MAPA STRON I II
stat4u