malgorzatachylafotoRozmowa z Małgorzatą Chyłą, Prezesem Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Koszalinie.
- Czy grozi nam ponowny strajk nauczycieli?

- Jeśli chodzi o Koszalin, to moge odpowiedzieć, że z przeprowadzonych ankiet wynika, że zdecydowanie nie. Wpływ na taką decyzję ma przede wszystkim czynnik ekonomiczny. Nasz rząd, nie przejął się strajkującymi w kwietniu tego roku- a było nas na początku ok. 700 tysięcy, więc teraz taka akcja nic nie da. Nauczycieli po prostu nie stać na taką formę protestu, bo żyją przeważnie z miesiąca na miesiąc, nie mając oszczędności na kolejny strajk.  Alternatywą, która mocno przebija się w ankietach, które przeprowadziliśmy, jest rezygnacja z różnych działań na rzecz ucznia, które nie są obowiązkowe, były nieodpłatne i wynikały z przekonania nauczycieli, że uczniowi należy je zapewnić, nawet  jeśli państwo ich nie finansuje. 

- No ale jakby nie patrzeć,uderza to jednak w dzieci...

- Dziś każdy rodzic otrzymuje co miesiąc 500zotych na każde dziecko, więc wiele potrzeb może być zrealizowanych poza szkołą.

- Według Pani co jest główną bolączką zachodniopomorskiej oświaty?

- Jesteśmy oddaleni od wiodących i prężnych ośrodków akademickich takich jak Warszawa, Wrocław czy Poznań, dlatego korzystanie z wartościowych i rozwijających szkoleń dla nauczycieli jest utrudnione i ograniczone. Jest to kłopot także dla uczniów, którzy chcą korzystać z kursów przygotowawczych na oblegane kierunki studiów- medycynę lub architekturę, organizowanych przez uczelnie. Do tego dochodzi sytuacja finansowa. Jesteśmy regionem o dość słabej sytuacji ekonomicznej, stąd trudno w takich miastach jak choćby Koszalin o pozyskanie stałych sponsorów, którzy chcieliby wspierać finansowo placówki oświatowe.

- Skoro mowa o finansach i obciążęniach. Czy subwencje oświatowe, kwestia finansowania szkół nie są dla samorządów problemem, obciążeniem?

- Znamy problemy finansowe samorządów i wiemy, że subwencja oświatowa, która na początku 2000 r. pokrywała około 90 procent wydatków na oświatę , w tej chwili jest na poziomie blisko 70 procent.  Pomimo to, uważamy, że wszystkie środki przekazywane na potrzeby oświaty nie są obciążeniem, lecz inwestycją – w człowieka. W ucznia i w jego edukację. I to inwestycją przynoszącą najlepsze dochody. W interesie każdego ucznia, rodzica i całego społeczeństwa jest dobra jakość usługi edukacyjnej. Bez odpowiednich nakładów nie będzie dobrych szkół, bez dobrych specjalistów nie będzie dobrze wykształconego nowego pokolenia. Mamy na uwadze trudną kondycję finansową samorządów. Wielokrotnie ZNP wskazywał na konieczność zwiększenia nakładów na oświatę. Uważamy również, że pensje nauczycieli powinny być w całości finansowane z budżetu państwa, ponieważ obecna sytuacja nie jest korzystna dla nikogo.

- Szkoły mają według Pani uczyć czy wychowywać?
- Szkoła wspomaga proces wychowawczy, który odbywa się w domu. Głównym zadaniem szkoły jest kształtowanie młodego człowieka poprzez przekazywanie mu odpowiedniej wiedzy. Same programy, nawet najlepsze nic nie pomogą, jeśli dorośli nie pozwolą młodemu człowiekowi na samodzielne podejmowanie decyzji, popełnianie błędów i wyciąganie z nich wniosków. Warto pokazywać młodemu człowiekowi różne możliwości rozwoju i kształcenia, uświadamiać jego mocne strony, ale trzeba też uczyć dokonywania mądrych wyborów i rezygnacji z niektórych zajęć.

- Czy faktem jest że brakuje nauczycieli w państwowych szkołach?

- Tak. Również w Koszalinie. Niemniej jednak najbardziej odczuwalne braki są w większych aglomeracjach miejskich.  Brakuje nauczycieli wychowania przedszkolnego, nauczycieli zawodu, ale także matematyków, informatyków, którzy z łatwością znajdują lepiej płatne oferty pracy.

- Jak wygląda kwestia "podwójnego rocznika"?  Szkoły są na to gotowe?

- Koszalin poradził sobie z tzw, „podwójnym rocznikiem”. Dzięki ogromnemu wysiłkowi dyrektorów placówek i osób odpowiedzialnych za plany lekcji, zajęcia w naszych szkołach kończą się przed 17.00. Zobaczymy, czy uda się nam utrzymać taki stan rzeczy – po wprowadzeniu do szkół w październiku – zajęć dodatkowych.

- Nauczyciele faktycznie tak źle zarabiają? Czy potoczne mówienie o małej ilości pracy i roszczeniach finansowych to zwykła demagogia?

- Minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela od września 2019 roku wynosi odpowiednio: dla nauczyciela stażysty 2782 zł brutto, nauczyciel kontraktowy  zarabia 2862 zł brutto, nauczyciel mianowany-3250 zł brutto, a nauczyciel dyplomowany zarabia 3817 zł brutto. Zarobki nauczycieli w dalszym ciągu pozostają znacznie poniżej średniej krajowej – w stosunku do osób z wyższym wykształceniem. Obecnie średnia krajowa wynosi powyżej: 4200 zł. Jeżeli chodzi o czas pracy nauczyciela, to wbrew obiegowej opinii, nauczyciele nie pracują 18 godzin w tygodniu. Wymiar czasu pracy nauczyciela równy jest przepisom wynikającym z Kodeksu Pracy, a więc 40 godzin w tygodniu. Często powtarzane 18 godzin -u niektórych pedagogów 20, 22 lub 25 godzin- to pensum, czyli ilość godzin które w ramach etatu nauczyciel przeznacza na zajęcia dydaktyczne. Zgodnie z Art. 42. Karty Nauczyciela pensum jest to tygodniowy obowiązkowy wymiar godzin zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, prowadzonych bezpośrednio z uczniami lub wychowankami. Do pensum nie zalicza się innych obowiązków nauczyciela: czasu związanego z przygotowywaniem do zajęć, sprawdzaniem prac uczniów, wypełnianiem dokumentacji, udziałem w radach pedagogicznych, szkoleniach, zajęciach dodatkowych dla uczniów czy wyjazdy na wycieczki. Po podliczeniu wszystkiego w wielu przypadkach wyjdzie więcej niż kodeksowe 40 godzin pracy na tydzień. Wśród wielu osób pokutuje również mit o ogromnej ilości urlopu jaki mają nauczyciele, zwłaszcza w wakacje i ferie zimowe. Warto tutaj wyjaśnić, że nie wszyscy nauczyciele mają tyle samo wolnego.

- Jak to?

- Tu Pana zaskoczę. Placówki szkole dzielą się na feryjne oraz nieferyjne- do nich należą przedszkola, domy kultury, ośrodki wychowawcze. W szkołach uczniowie maja wolne przez całe wakacje, ferie zimowe i w okresie świąt. Choć w tym czasie nie odbywają się zajęcia dydaktyczne, nauczyciele nie mają tyle samo wolnego co podopieczni. Nauczyciele na początku i pod koniec wakacji biorą udział w radach pedagogicznych, przygotowują i uzupełniają dokumentację, uczestniczą w szkoleniach i zapoznają się z nowymi przepisami. Z uwagi na plan roku szkolnego, nauczyciele w placówkach feryjnych nie mają praktycznie możliwości wzięcia urlopu wypoczynkowego w trakcie trwania roku. W drugim typie placówek - nieferyjnych, jak sama nazwa wskazuje nie ma ferii czy przerw świątecznych,  zajęcia trwają przez cały rok. W okresie wakacji przerwa trwa zazwyczaj 4 tygodnie. Zatrudnionym nauczycielom w tego typu placówkach przysługuje w roku kalendarzowym 35 dni urlopu wypoczynkowego, z czego większość wykorzystywana jest właśnie w czasie przerwy wakacyjnej.

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

 

 

Dodaj Temat

 baner balticinfo baterie1

 

upiotra1ab

 

PRAXISreklamalogo

 reklama.e.warzynska

 

dominobiurorachunkowe2019baner

 

reklamamchecinski1

 

zyczenia1pokalogo 

e.sztorc.banner

 banerunia2

 

 

 
 
 
 
MAPA STRON I II
stat4u