przemocwobecdzieciWydawać by się mogło, że w czasach wysokiego rozwoju cywilizacyjnego, w jakich żyjemy znęcanie się nad słabszymi i młodszymi jest czymś niewyobrażalnym. A jednak. Winą dzieci, które padły ofiarami tych ohydnych czynów było jedynie to, że się urodziły.  Jak można skrzywdzić dziecko? Sposobów jest wiele, niejednego z nich nie powstydziłby się najbardziej zdeprawowany sadysta: wielogodzinne klęczenie z rękami w górze, zlizywanie jogurtu z podłogi, jedzenie surowego mięsa, bicie po całym ciele, z łamaniem żeber, kończyn i urazami wewnętrznymi włącznie, trzymanie nago na mrozie, podtapianie, gwałty. W jakim celu? Nie tylko by długotrwale wyładować swoje emocje, poniżać i znęcać się. Ale też by w efekcie zabić.

Marcel, Jagoda i inni

Tą sprawą żyła swego czasu cała Polska. Mówiono o niej nie tyle z powodu znęcania się nad dziećmi- bo takie rzeczy się już zdarzały- ale w aspekcie ogromu cierpienia niewinnego chłopca i jego braci, jakie spowodowali im kaci- rodzona matka razem z konkubentem. W marcu 2016 r nocną porą do Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie trafił 6 letni wówczas Marcel. Z Drawska Pomorskiego przywiozła go karetka, nieprzytomny chłopiec trafił natychmiast na izbę przyjęć. - Matka twierdziła, że Marcel doznał urazu na skutek uderzenia, wypadku, ale już na pierwszy rzut oka widać było, że doznał licznych wewnętrznych obrażeń. -wspomina jedna z pielęgniarek dziecięcego OIOMu.- Ciało było praktycznie jedną wielką siną raną. Nie było tam miejsca wolnego od pobicia. W odbycie stwierdzono ślady spermy. Marcel zaraz po trafieniu do szpitala wylądował na stole operacyjnym i to uratowało mu życie. Zszyto mu między innymi rozerwaną odbytnicę. Długo był nieprzytomny i intubowano go, by mógł oddychać.

Podczas jednej z wypowiedzi prasowych na temat Marcela, ordynator Oddziału dr Andrzej Melka wspomni, że obrażenia były bardzo rozległe i tak naprawdę żaden dorosły człowiek nie miałby prawa tego przeżyć. Miał połamane żebra, mocno uszkodzoną wątrobę i trzustkę, był przypalany papierosem, bity, zastraszany, wożony w bagażniku, trzymany w lodowatej wodzie. Marcel nie miał niestety szczęścia do życia rodzinnego- matka znęcała się nad nim podczas pobytu w Ośrodku Wsparcia Dziecka i Rodziny w Drawsku Pomorskim. Trafił tam z rodzeństwem , wszyscy byli objęci nadzorem kuratora sądowego i psychologa. Niestety, pracownicy ci zawiedli na całej linii. Po niewczasie wyciągnięto wnioski i dyscyplinarnie zwolniono odpowiedzialnych za niepełnienie obowiązków pracowników, ze sprawą karną w tle.

 

Marcel, który mimo wielu śladów pobicia na swoim młodym ciałku zachował w swoich smutnych oczach iskierkę nadziei na odmianę losu, stał się z czasem ulubieńcem szpitala. Matka, wtedy jeszcze 26 letnia Katarzyna Więckowska. pojawiła się w koszalińskim szpitalu następnego dnia po przywiezieniu Marcela, dopiero koło południa. Jej wizyta była chyba największym wzywaniem dla personelu medycznego w całej tej sprawie. Później na oddział koszalińskiej chirurgii trafił jeszcze jego młodszy brat, który także był bity, lecz nie tak dotkliwie jak Marcel. Cała trójka chłopców została odebrana od wyrodnej matki i jej konkubenta, wówczas 39 letniego Marka Kwiatkowskiego. Katarzyna Więckowska wraz z konkubentem zostali zatrzymani i skazani= ona na 14 lat pozbawienia wolności, on na 25 lat. Obecnie grozi mu dożywocie po zmianie klasyfikacji czynu na usiłowanie zabójstwa.

A Marcel? Po pobycie w szpitalu trafił wraz z rodzeństwem do rodziny zastępczej w Bornym Sulinowie. Ponoć sprawia problemy wychowawcze i bywa agresywny w szkole. Jeśli dojdzie do siebie po tej tragedii, na pewno trudno mu będzie odnaleźć się emocjonalnie w życiu.

Koszalińska placówka medyczna była miejscem pobytu dla kolejnego dziecka, które uległo pobiciu. Tym razem finał, mimo pomocy lekarzy i pielęgniarek, okazał się tragiczny bo dziecko zmarło. Jagoda miała zaledwie dwa miesiące. Gdy przywieziono ją z Darłowa w czerwcu bieżącego roku, stwierdzono że jej urazy nie były skutkiem upadku, czy nieszczęśliwego wypadku. Potwierdziły to dobitnie badania okulistyczne i tomografia, która wykazała poważne urazy głowy, dziecko było poobijane, potrząsane, miało krwiaki w mózgu. Pomoc wezwała matka dziecka, a Jagodę przetransportowano błyskawicznie helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W toku sprawy ustalono, że została skatowana przez ojca Artura K (nota bene poszukiwanego też listem gończym za kradzieże mienia), podczas alkoholowej libacji.

 

Niestety, takie zdarzenia dotyczą całej Polski. Pod koniec 2011 roku do szpitala w Bydgoszczy trafił trzymiesięczny chłopiec, także Marcel. Niemowlę miało liczne stłuczenia głowy, połamane żebra, krwiaki mózgu i niewydolność oddechową. Rodzicom, parze zaledwie 18 latków postawiono wtedy zarzuty znęcania się nad dzieckiem i narażenia niemowlęcia na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Ojciec Marcela przyznał się, że podrzucał dzieckiem, podnosił je za jedną rękę, uciskał brzuch. W efekcie maluch ma problemy rozwojowe, uszkodzony układ nerwowy i cierpi na padaczkę pourazową.
Tragicznie zmarły 2 latek (także miał na imię nomen omen Marcel) zmarł w marcu tego roku w toruńskim szpitalu. Skatowany 2 latek walczył o życie prawie miesiąc. Nieprzytomny trafił do szpitala, po tym jak konkubent matki stwierdził, że chłopiec spadł mu z wersalki podczas przebierania. W końcu Patryk K. przyznał się, że pobił chłopca- tak zareagował na informację, że nie dostanie pieniędzy z pomocy społecznej.
We Włocławku nie tak dawno temu doszło do śmierci 3 letniego Nikodema -aresztowano matkę dziecka i jej konkubenta po tym, gdy chłopiec zmarł w wyniku rozległych obrażeń wewnętrznych oraz zewnętrznych. Od czerwca do 30 lipca b.r. konkubent znęcał się nad dzieckiem, bił je czym popadnie, rzucał nim o meble, kazał stać z rękami wyciągniętymi w górze przez wiele godzin. Na błagania dziecka by przestał, reagował śmiechem.

 

Do tej listy kilku zaledwie przytoczonych przykładów, dołożyć trzeba ten z ostatnich miesięcy- sprawę gwałtu na zaledwie 13 miesięcznym dziecku. Miało to miejsce w Szczecinku, a sprawcą był 32 letni Łukasz K. z zawodu wojskowy. Jak sam przyznawał, uległ „nagłemu impulsowi”, gdy żona wyszła na chwilę by zrobić zakupy w sklepie. Dziewczynkę zostawili parze pod opiekę sąsiedzi. Gdy zauważyli krwawienie z dróg rodnych dziecka, oraz obrażenia krocza, natychmiast zawieźli je do lekarza. W wyniku oględzin stwierdzono gwałt na dziecku. Sprawcy, oraz jego żonie grozi wieloletnie więzienie. Oskarżona para ma dwójkę własnych, kilkuletnich dzieci.

Gdzie tkwi błąd?

Dlaczego rodzice, opiekunowie, decydują się podnieść rękę na bezbronne dziecko? Jak wytłumaczyć czyn, które spowoduje, że dziecko nie będzie mogło nikomu w życiu zaufać, skoro krzywdzili je najbliżsi?
- Panuje u nas kulturowy model wychowania wychowania dziecka przez klapsa, co od razu może przekładać się na bicie i fizyczne znęcanie się, jakiego sami doznali obecni rodzice, w ten sposób wychowujący swoje dzieci. Alkohol i marginalizacja społeczna dodatkowo zwiększa ten problem.- twierdzi sędzia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, Jakub Kościerzyński, członek Stowarzyszenia „Justitia”. - Nie do końca problem znęcania się nad dziećmi związany jest tylko ze środowiskiem gdzie panuje przemoc, interweniuje policja, czy nastąpił rozpad związku i pojawił się konkubent lub konkubina. Przemoc wobec dzieci, bardziej wyrafinowana, bo psychiczna, często dotyka także „dobrych domów”, rodzin o wysokim statusie społecznym.


Psycholodzy uważają, że uznanie dziecka za swoją własność, nawet swojego wroga, egoizm (najpierw „ja”, dziecko daleko potem) i brak wyobrażenia o tym jak wychować potomstwo, to prosta droga do stosowania przemocy. Niezależnie w jakiej formie i od tego, czy rodzina jest pod opieką instytucji pomocy społecznej. I tu niespodzianka, z tym problemem nie jesteśmy w Europie sami.
Ze statystyk policji, dotyczących wypełnionych formularzy „Niebieskiej Karty”, wynika że w roku 2018 liczba ofiar małoletnich wynosiła ponad 12 tysięcy osób, a sprawcy dokonujący pobić pod wpływem alkoholu to blisko 42 tysiące mężczyzn i niemal 2 tysiące kobiet w skali całego kraju. Wspomniana „Niebieska Karta” to dokument wypełniany przez funkcjonariusza policji w przypadku stwierdzenia przemocy w rodzinie. "Niebieska Karta" służy dokumentowaniu faktów związanych z przemocą w danej rodzinie, ocenie zagrożenia dalszą przemocą. Jest także dowodem w sprawach sądowych.

 

Według raportu UNICEF na temat sytuacji dzieci w Polsce, w 2011 roku ofiarami przemocy domowej są najczęściej dzieci do 13 roku życia. Odnotowano ponad 1 800 przypadków seksualnego wykorzystania dzieci, co jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Najnowszy raport Rzecznika Praw Dzieci informuje że „ w polskim społeczeństwie nadal zdecydowana większość osób aprobuje stosowanie „klapsów”, spostrzegając ten sposób postępowania wobec dziecka jako potrzebny. (…) Biorąc pod uwagę tzw. lanie, czyli stosunkowo poważną formę przemocy wobec dzieci oraz zastosowanie pytania wprost, uzyskany obraz zjawiska – jego rozmiarów należy uznać za niekorzystny. Oznacza on bowiem, iż co trzeci rodzic wykorzystywał w postępowaniu z dzieckiem przemoc fizyczną”.

A stąd już krok do znęcania się i pozbawienia zdrowia lub śmierci dziecka, któremu dało się życie. I bezdusznego patrzenia w przerażone i smutne oczy dziecka, które nie pojmuje czym zawiniło.

Tomasz Wojciechowski

 

Foto: pixabay.com

Dodaj Temat

 baner balticinfo baterie1

 

upiotra1ab

 

PRAXISreklamalogo

 reklama.e.warzynska

 

dominobiurorachunkowe2019baner

 

reklamamchecinski1

 

zyczenia1pokalogo 

e.sztorc.banner

 banerunia2

 

 

 
 
 
 
MAPA STRON I II
stat4u