monikakaczmareksliwinskaRozmowa z Moniką Kaczmarek- Śliwińską, specjalistą z zakresu PR i komunikacji.

- Wizerunek dzisiejszej kobiety to według Pani obraz kreowany przez kulturę masową i modę, czy też świadomy wybór kobiet?
- Myślę, że każda z odpowiedzi jest po części prawdziwa. Moim zdaniem obecnie – nie tylko w odniesieniu do wizerunku kobiet – nie ma jednego wizerunku, który można byłoby przypisać kobietom. Jest więc wizerunek kobiety kreowany przez kulturę masową, następny zawierający wiele elementów mody czy kolejny wynikający ze świadomego wyboru kobiet. Sam fakt istnienia wielu wizerunków wydaje się pożądany, ponieważ jeśli jest ich kilka, to oznacza, że nie ma sytuacji „wtłaczania” kobiet w jakiś jeden określony wizerunek. Każda kobieta może więc przybrać wizerunek najbardziej jej odpowiadający lub… stworzyć swój własny, indywidualny.

Trzeba też pamiętać czym jest wizerunek – to wyobrażenie niematerialne, które może ulegać zmianom, a każdy człowiek może mieć „swoje” wyobrażenie. Stąd naturalna wielość wizerunków.

- Co oznacza dla Pani pojęcie "kobieta nowoczesna", "kobieta samowystarczalna"?
- Zacznę od drugiego, ponieważ obecnie – w znacznej sytuacji polaryzacji poglądów społecznych – jest to prostsze. Gdybym miała odnieść się jedynie do sfery ekonomicznej to „kobieta samowystarczalna” będzie niezależna finansowo, posiadająca kompetencje i umiejętności pozwalające dokonywać wyborów najbardziej odpowiadających jej poglądom. Różnym poglądom. Będzie to więc kobieta, która potrafi tworzyć swój byt materialny i polepszać go. Ale to jedynie sfera ekonomiczna, a ludzie – bez względu na płeć – są istotami obdarzonymi w emocje. I tutaj nie potrafię zdefiniować „kobiety samowystarczalnej”, ponieważ często widzę lansowanie „samowystarczalności” kobiet również w sferze emocji, z czym się nie zgadzam. Natomiast „kobieta nowoczesna” to dla mnie kobieta, która nie jest obarczona jakimiś stereotypami, mająca odwagę wyrażać swoje zdanie. Zresztą pojęcie „kobiety nowoczesnej” chyba zostało znacznie redefiniowane w ostatniej dekadzie. Gdybym odpowiadała 10 czy 20 lat temu na to pytanie, z pewnością powiedziałabym, że to kobieta wykorzystująca nowinki techniczne, potrafiąca realizować swoje pasje, realizująca się zawodowo i w każdej innej sferze życia. 10 czy 20 lat temu bycie nowoczesną oznaczało przyjmowanie takich właśnie nowych dla kobiet ról. Obecnie nie dziwi kobieta zarządzająca firmą, będąca politykiem, wspinająca się czy rywalizująca w rajdach samochodowych.

- Czy w przyszłości należy spodziewać się jeszcze większej emancypacji kobiet? Jest to wogóle możliwe?
To pytanie jest dla mnie niezrozumiałe. Jeśli definiujemy emancypację jako walkę o prawa czy równość praw to już to jest. Nie lubię definiowania prawa przez pryzmat płci. Dla mnie ważna jest walka o prawa człowieka, respektowanie ich i poszanowanie bez względu na płeć, rasę, wyznanie. Inną sprawą jest respektowanie praw ludzi i tutaj podnosi się zarzuty na przykład odnośnie tego, że kobiety w stosunku do mężczyzn na tych samych stanowiskach są gorzej wynagradzane. Ale jestem przeciwna „walce” pod hasłami nierówności płci. To raczej „walka” z osobami nierozumiejącymi, że obecnie równość płci jest standardem. Ale przecież tacy troglodyci zdarzają się w wielu tematach. Uważam, że skuteczniejsze byłoby przekierowanie energii na podnoszenie świadomości społecznej w tym obszarze. To, co widoczne jest w działaniach organizacji plasujących się w nurcie ruchu feministycznego w mojej opinii często działa odwrotnie – budzi niechęć i to nawet nie tylko mężczyzn, ale również kobiet. Ja również coraz częściej obserwując hasła czy kampanie społeczne niektórych organizacji feministycznych myślę, że coraz mniej rozumiem, o co walczą i jakie hasła im przyświecają. A propos walki z nierównościami określanymi jako nierówności wynikające z płci, idealnym przykładem jest jedno z ostatnich wystąpień Janusza Korwin-Mikkego.

- Co Pani konkretnie ma na myśli w kontekście jego wypowiedzi?

- Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób została zwrócona uwaga na problem – odniesienie personalne. Nie było komunikatu „europarlamentarzysta”, „jeden z europosłów” czy „polityk”, ale opisanie problemu poprzez personalne wytknięcie głupiego i nieodpowiedzialnego zachowania. To przykład, kiedy sytuacja nie została uogólniona, tylko analizowana na poziomie jednostkowym. Tak też powinno się opisywać zachowania, które są ewidentnym przypadkiem naruszenia praw kobiet czy mężczyzn.

- Kobieta- szef, przełożony- to problem dla mężczyzny?
- To raczej pytanie dla mężczyzn. Nie widzę problemu w płci szefa. Dla mnie znów to kwestia kompetencji, umiejętności merytorycznych, zawodowych, oraz umiejętności zarządzania firmą i ludźmi. Warto natomiast zwrócić uwagę na inną rzecz – dlaczego i skąd pojawia się w ogóle takie pytanie? Może sami kreujemy niepotrzebnie ten temat? Może zamiast zastanawiać się czy lepszym szefem jest kobieta czy mężczyzna, warto myśleć nad cechami dobrego i skutecznego szefa? Mam wrażenie, że czasami kreujemy jakieś pozorne, a może i nawet realne niesnaski, poprzez skupianie się na cechach drugorzędnych, zamiast przechodzić do meritum. Zastanawiam się czy wzajemne pretensje „płci” nie biorą się z uogólniania przypadków, które powinny być analizowane indywidualnie – w ramach moich szkoleń opowiadam o przypadku szefowej, która – nie wchodząc w szczegóły problemu – zareagowała zbyt nerwowo i emocjonalnie na zachowanie jednej ze swoich podwładnych. Konflikt trwał jakiś czas, panie nie mogły dojść do porozumienia. Ostatecznie podwładnej szefowa nie przedłużyła umowy o pracę.

- I jaka jest konkluzja z teji opowieści?

- Opowiadam to po, aby zwrócić uwagę, że często wskazuje się cechy zwyczajowo przypisywane kobietom jak np. emocjonalność jako te, które są pożądane w zarządzaniu personelem, bo pojawia się wyższy poziom empatii. Ale jak widać czasami zbytnia emocjonalność potrafi z problemu wykreować kryzys. Dlatego nie rozmawiałabym o cechach szefy-kobiety, tylko o cechach szefa-człowieka, wskazując, które należy wzmacniać, które eliminować, aby zarządzanie było skuteczne. I dopiero wówczas okazywałoby się, że niektórzy – znów bez względu na płeć - muszą popracować nad empatią, emocjonalnością, pracą w stresie i setką innych cech, którymi powinien wykazywać się dobry szef. Dopóki my sami będziemy zwracać uwagę na płeć, zamiast cechy merytoryczne, dopóty stereotypowy podział na szefów-kobiety i szefów-mężczyzn będzie się wzmacniał. Jeszcze jeden przykład. Prawie całe moje życie zawodowe to praca w otoczeniu mężczyzn, zarówno szefów, jak i kolegów z pracy. Wielokrotnie w przeszłości podkreślałam, że wolę pracę z mężczyznami, bo są konkretni, potrafią mówić wprost, szybciej dochodzi się do rozwiązań, bo nie obrażania się itp. I nagle trafiła mi się kobieta-szef, która okazała się właśnie taka – konkretna, mówiąca wprost, bez robienia problemów. Pokazuje to, że wiele zależy od cech indywidualnych, które wcale nie muszą być związane z płcią. Znam empatycznych mężczyzn, jak i mega twarde kobiety. Budowanie więc wzorców kobiety-szefa i kobiety-mężczyzny może być tylko wzmacnianiem stereotypów.

- Czy mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem zamiany ról?- Mężczyźni z coraz bardziej miękkim charakterem i silne kobiety?
- Rzeczywiście dziś nagle zauważamy, że w naszym otoczeniu są mężczyźni i kobiety o cechach innych niż stereotypowo czy zwyczajowo przypisane. Ale to też wynika ze zmian naszego życia, jak również większej otwartości na pokazywanie swojego oblicza poza zawodowego. Czy 50 lat temu politycy w mediach pokazywali się czy opowiadali o wspieraniu swych partnerek w realizacji zawodowej, sprzątaniu, zabawach z dziećmi? Raczej nie. Ale czy to musi oznaczać, że nie robili tego? Nie musi. Może więc część cech, które dziś chętnie prezentujemy, kiedyś była w sferze oznaczanej jako „teren prywatny” i po prostu o nich nie wiedzieliśmy. Obecnie, w dobie znacznie bardziej otwartych relacji z mediami, jak i mediów społecznościowych, pojęcie prywatności zmieniło swą definicję. Czyli jedna sprawa to sposób prezentowania cech przypisywanych płci. Ale też z pewnością nastąpiły zmiany. Jeśli wyobrazimy sobie kobietę, która mając rodzinę, dzieci, decyduje się na rozwój swych pasji oraz karierę zawodową, to oczywistym jest, że musi ona wyjść z wizerunku delikatnej, kruchej kobiety wspierającej się na ramieniu mężczyzny.

- Jaka więc musi być, by przetrwać?

- Musi być silna, zorganizowana, gotowa na wyrzeczenia oraz też potrafiąca chwilami blokować emocje, które mogą zaszkodzić realizacji jej planów. Tak więc, zarówno zmieniamy się dopasowując do nowych ról w przestrzeni społecznej, jak i zmieniamy sposób prezentacji swych cech. Nie zapomnę, gdy jakiś czas temu jeden z moich studentów widząc na moim wallu na Facebooku link do jednego z utworów muzycznych napisał, że nie przypuszczał, że takiej muzyki słucham. A słucham jej od 25 lat. Nie przypuszczał, ponieważ znał jedynie mój wizerunek jako pracownika uczelni i dopiero, gdy upubliczniłam tę informację, stała się ona jakimś dopełnieniem mojego obrazu, który sobie wytworzył. Dlatego więc fakt, że w naszym otoczeniu zauważamy kobiety prezentujące więcej niż wcześniej cech przypisywanych mężczyznom i więcej mężczyzn pokazujących, że nieobce im są cechy zwyczajowo przypisywane kobietom, wcale nie jest zły. Na marginesie, proszę zwrócić uwagę, że mówiąc o „słabym mężczyźnie” często mamy na myśli to, że jest on emocjonalny.

- Mężczyzna nie powinie być "emocjonalny"?

- Czy okazywanie emocji jest czymś złym? Nie, jeśli nie kolidują z wypełnianiem obowiązków zawodowych czy życiem prywatnym, czyli znów kwestie bardzo indywidualne, a nie związane z płcią. Nie chciałabym, aby wytworzyło się wrażenie, że nie widzę problemów indywidualnych przypadków. Widzę, rzeczywiście są takie, sama kilka razy również doświadczyłam potraktowania, po którym zastanawiałam się, czy wynikało z tego, że jestem kobietą, czy po prostu ze splotu okoliczności. Ale uogólnianie i tworzenie czy wzmacnianie stereotypów nie przyniesie rozwiązania i według mnie trzeba korygować zachowania na poziomie naruszeń, konkretnych działań i osób, które je zrobiły.

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski


dr Monika Kaczmarek-Śliwińska, pracownik naukowy Wydziału Humanistycznego Politechniki Koszalińskiej, właścicielka SATORI public relations. Prowadzi działalność doradczo-szkoleniową w obszarze komunikowania się i public relations. Jest biegłą sądową z zakresu mediów i komunikacji społecznej oraz ekspertką KRRiT w zakresie edukacji medialnej.
Autorka trzech monografii autorskich i ponad 90-ciu artykułów na temat komunikowania się organizacji i public relations. Koordynatorka oraz uczestniczka projektów badawczych. Członkini Zespołu ds. Alimentów Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka, w którym zajmuje się problematyką kampanii społecznych.
Więcej: www.monikakaczmarek-sliwinska.pl

Dodaj Temat

 reklama balticbd

calidozaworarka

polanareklama1

 technikumwkarlinie1a

 

lechbudholenderska1

 

inwestbohwawy

banerekfotowoltaika210x240px3

 

 

balticinfopl

 

dermalogicalogo1


logonieruchomosci ew1

logopraxis

uniastrzelnicabanerek1pamprofil

 

4mobile

banerbogurscy
 banerek1
logo just
 
MAPA STRON I II
stat4u