cezarykRozmowa z Cezarym Kaźmierczakiem, prezesem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

- ZPP niedawno uruchomił swoje biuro w Brukseli. Czym było to motywowane?
- Tym, że coraz więcej polskich firm z wielu branż działa na rynku Unii Europejskiej i chcemy je wspierać, interweniować, doradzać im i bronić ich interesów. W Europie wygrywamy z pewnością w dwóch obszarach: budownictwie i transporcie, pokazując że polskie firmy są konkurencyjne. Nierzadko bywają one jednak dyskryminowane.

- No właśnie. Usługi transportu i spedycji oferowane przez polskie firmy nie podobają się akurat Francuzom, którzy chcą takich samych stawek płacowych. Czego jeszcze możemy się spodziewać jeśli chodzi o blokowanie polskich firm w UE? I czy wogóle możemy mówić o jakimś blokowaniu?
- Wiele krajów Unii bijemy na głowę w usługach, więc efektem są dwie dyrektywy, korzystne dla bogatej Europy Zachodniej, a mające zachować dystans gospodaczy między nimi a krajami takimi jak Polska. Mowa tu o dyrektywie usługowej oraz dyrektywie o delegowaniu pracowników. Dumping socjalny, pozapłacowe koszty zatrudnienia, to planowane rzeczy które będą dla nas bardzo niekorzystne.
- Sądzi Pan że Polska w obecnej sytuacji politycznej ma wogóle jakichś przyjaciół w UE?
- To z pewnością kraje Europy Środkowej i Wschodniej, które co prawda nam kibicują, ale nie chcą się wychylać. Problem Polski z Unią polega głównie na tym, że nadal wydaje się im  że Polska pozostała gospodarczo na poziomie lat 90- tych, gdy zachwycaliśmy się wszystkim, robiąc szeroko otwarte oczy na widok piwa w puszkach czy dostępności owoców. Musimy wykazać determinację i walczyć o swoje, bo wiele firm polskich z powodzeniem konkuruje z zachodnim biznesem. Polska to dziś kraj nowoczesnych technologii w biznesie a nie ubogi krewny.
- Odchodząc na moment od tematyki unijnej, co sądzi Pan o możliwości handlu tylko w dwie niedziele w miesiącu w naszym kraju?
- Według mnie to bardzo zły pomysł, na którym skorzystają tylko sieci handlowe, redukując prawdopodobnie zatrudnienie o 2-3% jednocześnie utrzymując zbliżony wolumen sprzedaży. Można to było inaczej rozwiązać.
- Na przykład jak?
- Można było zaproponować pracę w niedzielę na pierwszą zmianę, do godziny 13.00. W proponowanej wersji zakaz handlu nie wypali, przy kolejnych wyborach-mimo prostestów związków zawodowych- zakaz taki będzie pewnie zniesiony. Ograniczenie handlu w niedzielę to decyzja stricte polityczna i na rękę związkom zawodowym.

 

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

Dodaj Temat

 reklama balticbd

calidozaworarka

 

reklamamchecinski1

 

lechbudIIetap

 

inwestbohwawy

 

vertaxofertareklama1

banerekfotowoltaika210x240px3

 assetlogolarge

 

balticinfopl

 

dermalogicalogo1


logonieruchomosci ew1

logopraxis

pamprofil

 

4mobile

banerbogurscy
 banerek1
logo just
 
MAPA STRON I II
stat4u