Uscisk dłoniRozmowa z Robertem Bodendorfem, przedsiębiorcą i Prezesem koszalińskiego Oddziału Północnej Izby Gospodarczej

- Czy według Pana Koszalin jest miastem przyjaznym przedsiębiorcom?

- To zależy, co ma Pan na myśli? Jeśli pyta Pan o urzędników, to uważam, że są jeszcze ciągle zbyt mało przychylni przedsiębiorcom, co w badaniach potwierdza 90% firm. Według mnie podstawą tej nieprzychylności jest brak zrozumienia, iż przedsiębiorcy są głównym motorem gospodarki i głównym płatnikiem podatków, dzięki którym utrzymywani są urzędnicy. Przedsiębiorcy natomiast nie są po to, by jedynie utrzymywać rozrastającą się administrację.

 

 Tymczasem tak zwana „sfera publiczna”, to jedynie otoczenie gospodarki, które może jej albo pomagać, albo przeszkadzać. Wszelkie działania, typu: budowa dróg dojazdowych do siedzib firm, promocja miasta lub regionu, przygotowywanie kadry do pracy, a przede wszystkim dokonywanie zakupów w miejscowych firmach – to jest pomaganie. Cała biurokracja, przedłużanie w czasie  spraw urzędowych i wszelkie kontrole, to przeszkadzanie. Biorąc powyższe pod uwagę stwierdzam, że Koszalin nie wyróżnia się zbytnio pod względem przyjazności. A szkoda. Nie można też zbytnio narzekać, bo w Polsce jest wiele miejsc, dla których Koszalin mógłby zapewne posłużyć, jako wzór. Ja jednak wychodzę z założenia, że lepsze jest wrogiem dobrego, dlatego zawsze oczekuję „więcej”!

- Z jakimi trudnościami borykają się dziś firmy w Koszalinie?

 

- Trudności są zawsze te same, tylko niekiedy bardziej nasilone. I niekoniecznie mam tutaj na myśli kryzys ogólnoświatowy, a po prostu bieżące funkcjonowanie firm. Wracając do całego rynku koszalińskiego, to największą trudnością dla przedsiębiorców jest „satysfakcjonujący poziom sprzedaży” (czyli pozyskiwanie klientów, kontraktów, zamówień). Drugą istotną trudnością jest „optymalne zarządzanie kosztami” przedsiębiorstwa. Jeśli przedsiębiorstwo generuje odpowiednie przychody ze sprzedaży, a na dodatek potrafi optymalizować koszty, to osiąga satysfakcjonujący zysk, który może przeznaczać na własny rozwój, ale  jedynie pod warunkiem, że należności (czyli płatności od klientów za wystawione faktury sprzedaży) są regulowane terminowo. I to jest trzecia, bardzo istotna trudność każdej rynkowej firmy, a mianowicie tzw. „komfortowa płynność finansowa”, która umożliwia terminowe regulowanie zobowiązań. Jednak na tym nie koniec, bo każdy przedsiębiorca boryka się z dodatkowymi trudnościami, typu: wybór odpowiednich kandydatów do pracy, zaangażowanie i odpowiedzialność pracowników, biurokracja urzędnicza i kontrole (które najczęściej zaburzają bieżące funkcjonowanie firm), no i oczywiście obciążenia podatkowe (w tym ZUS) plus indywidualne trudności związane np. z konkretnymi branżami lub po prostu specyfiką danej firmy.   

- Co  więc można zrobić by w Koszalinie prowadziło się firmy łatwiej?

- Doceniać te firmy, które tutaj funkcjonują, zamiast je deprecjonować. Realizować zakupy w koszalińskich firmach. Im więcej pieniędzy będziemy – jako społeczeństwo koszalińskie – wydawać w koszalińskich firmach, tym bardziej będzie się rozwijać nasze miasto, a bezrobocie będzie relatywnie maleć. Dalej - promować koszalińskie marki wśród znajomych i rodziny. To może robić każdy.  Natomiast, jeśli pyta Pan w kontekście koszalińskiego ratusza, to największą potrzebę mają pracodawcy, którzy chcą zatrudniać pracowników, a nie mogą, bo kandydaci do pracy nie posiadają odpowiednich kwalifikacji. Przyznam, że niezrozumiała jest dla mnie sytuacja, w której pracodawca oferuje pracę – bez specjalnych wymogów kwalifikacyjnych – a na tę ofertę nie zgłasza się nikt. W kontekście „wysokiego bezrobocia” ta sytuacja również wymaga dokładnej analizy i poprawy, ale - w rozumieniu przedsiębiorców – tym powinni zająć się (opłacani z podatków od przedsiębiorców) urzędnicy.

-Czy jest Pan za tym by samorząd był partnerem do dialogu z przedsiębiorcami?

- Północna Izba Gospodarcza funkcjonuje w oparciu o ustawę o izbach gospodarczych, w której jest wyraźnie mowa o samorządzie gospodarczym. W związku z czym współpraca pomiędzy samorządem terytorialnym, a samorządem gospodarczym powinna być oczywista, ścisła i konstruktywna. Pomimo wielu prób, np. dostosowywanie kierunków kształcenia do potrzeb regionalnych przedsiębiorców, projekt „co-working Koszalin”, czy rewitalizacja śródmieścia, ta współpraca jest … znikoma. Większość naszych wspólnych działań, to inicjatywa naszej Izby. - Gdy obejmowałem funkcję prezesa Północnej Izby Gospodarczej w Koszalinie 3 lata temu, zrzeszonych było około 40 firm. W chwili obecnej nieskromnie wspomnę że mamy około 200 członków PIG Koszalin. 

- W czym więc widzi Pan szanse rozwoju gospodarczego miasta?

-  Plusem Koszalina jest strefa ekonomiczna, która rokuje szanse na rozwój. Ale jedynie pod warunkiem, że potencjalni inwestorzy zostaną przekonani, iż samorząd zapewni im odpowiednią kadrę. Jeszcze większą szansę widzę w przedsiębiorstwach sprzedających swoje produkty, a nawet świadczących swoje usługi, przez Internet. Nie bez znaczenia są inwestycje, które uatrakcyjnią nasze miasto pod względem turystycznym (park, filharmonia, aquapark itd.). Dużą rolę w rozwoju naszego miasta odgrywa również Politechnika Koszalińska, dzięki której biznes może prowadzić prace badawczo-rozwojowe, a studenci będą nabywać konkretne, coraz bardziej dostosowane do potrzeb regionalnych przedsiębiorców, kwalifikacje.

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

 

Dodaj Temat

 reklama balticbd

calidozaworarka

kuncerokladka1a

polanareklama1

 technikumwkarlinie1a

 

lechbudholenderska1

 

inwestbohwawy

banerekfotowoltaika210x240px3

 

 

balticinfopl

 

dermalogicalogo1


logonieruchomosci ew1

logopraxis

uniastrzelnicabanerek1pamprofil

 

4mobile

banerbogurscy
 banerek1
logo just
 
MAPA STRON I II
stat4u