Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Kobieta nie bojąca się wyzwań

O tym, jak prowadzi się własny biznes, do tego tak nietypowy jak restauracja, rozmawiamy z Iwoną Mazurek- Orłowską, prowadzącą razem z mężem lokal „Ziemniakowelove” w Stargardzie.

-Pani Iwono, jak radzi sobie w dzisiejszych czasach kobieta-przedsiębiorca?

-Czas pandemii koronawirusa dla wielu branż nie jest łaskawy. Podobnie dla branży gastronomicznej. I nie ma tu znaczenia czy biznes prowadzi kobieta, czy też nie. Dla nas (mam na myśli naszą restaurację) to już prawie 5 miesięcy bez możliwości normalnej pracy. Jednak mimo wielu trudów nie poddajemy się. Każdego dnia jesteśmy w pracy, każdego dnia nasz szef kuchni, a jest nim mój mąż wymyśla inne specjały. Często zmieniamy menu, a naszą ofertę dostosowujemy do potrzeb naszych gości. Przygotowujemy okolicznościowe cateringi, przygotowujemy różne przetwory i rozwijamy nasz lokalny bazarek. Zabiegamy o przetrwanie różnymi sposobami wciąż mając nadzieję, że to ostatnie dwa tygodnie lockdownu.

-Co spowodowało akurat uruchomienie działalności gastronomicznej?
Był to zapał, a może doświadczenie?


-Pomysł otworzenia restauracji należał do mojego męża – kucharza i pasjonata dobrego, zdrowego jedzenia. Żadna kuchnia nie ma przed nim tajemnic, uwielbia gotować, a co najważniejsze wykorzystuje do tego produkty lokalne i regionalne. Promuje przez to lokalnych rolników i rzemieślników, ich produkty, sam jeździ po regionie i szuka nowych smaków. Jednak była to transakcja wiązana, bo od początku wiedzieliśmy, że każdy biznes musi mieć managera. Postanowiłam więc poświęcić swój czas na prowadzenie biznesu. Co do dzisiejszych czasów to jak wiadomo sytuacja jest trudna. Każdy restaurator marzy o tym, by móc znów obsługiwać gości. Bez ludzi takie miejsce umiera. Stargardzki samorząd bardzo mocno od samego początku pandemii wspiera przedsiębiorców. Miasto promuje lokalny biznes i produkty poprzez stworzoną platformę „Kupuj lokalnie”. To jednak cały szereg zdarzeń – od akcji promocyjnych, przez konkursy dla mieszkańców. To także ostatnia decyzja radnych o zwolnieniu lokal gastronomicznych z opłacania koncesji za alkohol. Te działania z pewnością dają wymierne efekty.

Jakie cechy charakteru kobiety przydają się w biznesie? Jaka osobowość?


-Trudne pytanie. Myślę jednak, że trzeba mocno stąpać po ziemi, mieć konkretny plan i sukcesywnie go realizować. W biznesie ważna jest więc konsekwencja, sumienność, pracowitość i wielozadaniowość. I przede wszystkim pasja. Ale bardzo ważne jest to,by szanować swoich pracowników. Bo dobry zespół to duży sukces firmy. Bez ich zaangażowania, chęci i uśmiechu nie uda się nic zbudować.

– Jak to jest być laureatem? Ostatnio zebraliście laury w konkursie gospodarczym, organizowanym przez Stargardzką Izbę Gospodarczą.

-Nominacja w konkursie Stargardzkiej Izby Gospodarczej była dla nas ogromnym zaskoczeniem i również ogromnym wyróżnieniem. Decyzja kapituły o przyznaniu nam tytułu Lidera stargardzkiego biznesu w skali mikroprzedsiębiorstwa dodała z kolei skrzydeł w tym niełatwym czasie. Pandemia powoduje, że mamy chwile zwątpienia, że zastanawiamy się nad przyszłością firmy. Takie wyróżnienie pokazuje jednak, że nie można się poddawać, że trzeba walczyć i iść do przodu. A kilka planów jeszcze mamy, w tym uruchomienie Akademii Kulinarnej. Co ważne, ten konkurs i ten tytuł pokazał, że także działanie małych, rodzinnych firm może być zauważone i docenione. To miłe, bo jak wiemy zazwyczaj wyróżnienia, nagrody wędrują do firm, które mają spektakularne sukcesy, które dokonują wielomilionowych inwestycji. Tymczasem tacy przedsiębiorcy jak my też zatrudniają ludzi, płacą podatki, realizują ciekawe pomysły, inwestują, rozwijają działalności, ale w skali mikro. Także ogromna radość, wyróżnienie, prawdziwy bodziec do dalszego działania. Teraz mamy takie dodatkowe poczucie, że musimy przetrwać lockdown i dalej realizować nasze pasje.

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

Foto: Piotr Styczewski

Registration disabled