Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Niełatwa rola samorządowca

Rozmowa z Patrykiem Makowskim, wójtem gminy Grzmiąca

-Jest Pan młodą osobą, jak to się stało że objął Pan stanowisko wójta? Czemu akurat tam?

-Faktycznie byłem najmłodszym kandydatem na wójta gminy Grzmiąca w minionych wyborach. Mieszkańcy obdarzyli mnie ogromnym mandatem zaufania. Moja przygoda z samorządem zaczęła się znacznie wcześniej a w zasadzie od stażu w 2009 roku – wtedy przez myśl mi nie przeszło, że będę tu gdzie jestem teraz. Od 2011 roku do wyborów już na stałe pracowałem w urzędzie. Przez ten czas poznawałem problemy gminy i jej mieszkańców – ten etap to bagaż zebranych doświadczeń i przede wszystkim nauki samorządu. Decyzję o kandydowaniu podjąłem kilka miesięcy przed wyborami uznając, że jestem w stanie zmienić gminę na lepsze. Znałem wówczas fatalną sytuację finansową gminy i ogrom potrzeb. Sam oczekiwałem zmian, poprawy i nie myślałem wówczas tylko i wyłącznie przez pryzmat spektakularnych inwestycji a raczej przez zmianę sposobu myślenia, postrzegania, podejścia i zarządzania. Z perspektywy czasu stwierdzam, że to był skok do naprawdę głębokiej wody i chociaż nie jestem wytrawnym pływakiem to narzekam najczęściej na fakt, że doba ma tylko 24h.

-Bycie wójtem, włodarzem gminy to bardziej działalność na rzecz mieszkańców, samorządu, czy polityka?

-Bycie wójtem to przede wszystkim działalność na rzecz mieszkańców – to postawienie społeczności lokalnej na szczycie piramidy potrzeb. Moja działalność, z uwagi na mocno ograniczone możliwości finansowe skupia się głównie na realizowaniu potrzeb typowo egzystencjalnych mieszkańców a i tu jeszcze trzeba wybierać. Tych potrzeb nie da się realizować i zaspokajać bez samorządu – to fundament, od którego w dużej mierze zależy jakość i ilość wykonywanych zadań. Czy bycie wójtem to polityka… Skłamałbym mówiąc, że polityki nie ma w samorządzie – jest, ale wydaje mi się, że to zupełnie inny wymiar i przestrzeń aniżeli ta słyszana z telewizji czy radia. Za każdym razem staram się skupiać wyłącznie na problemach gminy i jej mieszkańców – jeżeli polityka może pomóc w ich rozwiązywaniu…

-Co jest w pełnieniu tej funkcji najtrudniejsze i co jest najważniejsze, najbardziej wartościowe?

-Najtrudniejsze są decyzje – te natury finansowej bo znając skale potrzeb, oczekiwań i możliwości towarzyszy temu ciągłe wybieranie co zrobić w pierwszej kolejności, z czego musimy zrezygnować, co odłożyć w czasie, a o czym w ogóle zapomnieć. Z tego punktu widzenia za najtrudniejsze można uznać również udzielanie odpowiedzi, że nie da się zrobić czegoś naprawdę potrzebnego i ważnego bo brakuje pieniędzy, bo nie stać nas na więcej… I jak się teraz tak zastanawiam, to niezwykle trudno jest wszystko wyważyć, znaleźć złoty środek, rozwiązanie, które spełni oczekiwania mieszkańców, pracowników ale i też te moje – niekiedy czuję się tak jakbym gonił bolid F1 – rowerem. Z kolei najważniejsze to chyba nie zapomnieć dla czego jest się wójtem i dla kogo. Patrząc na to z innej strony ogromnie ważne jest wsparcie, które daje rodzina i bliscy ale też wsparcie i zaangażowanie silnego zespołu. Najbardziej wartościowe jest chyba gromadzone doświadczenie i wiedza – nauka niestety bywa bolesna, dlatego wartością niekiedy największą jest też informacja, że zadanie zostało wykonane dobrze.

-Czyli dobry wójt to jaki…?

-Trudno jest z tej pozycji obiektywnie wskazać cechy dobrego wójta nie analizując przy tym swojej postawy. Na pewno cnotą dobrego wójta powinna być pracowitość i obiektywizm, natomiast patrząc przez pryzmat mieszkańca można przyjąć, że dobry wójt to taki, który po pierwsze chce i wywiązuje się ze swoich obietnic a przynajmniej próbuje. Po drugie stara się realizować postulaty mieszkańców i zaspokajać przynajmniej ich zbiorowe oczekiwania.

-To może jeszcze kilka słów o Grzmiącej- jaka to gmina, z jakimi problemami?

-Jesteśmy gminą popegeerowską ze wszystkimi znamionami ówczesnego systemu. Według statystyk GUSu gminę zamieszkuje ok. 4700 mieszkańców – ta liczba z roku na rok spada. Jesteśmy małą gminą zajmującą powierzchnię ok 240 km2. Użytki rolne zajmują znaczną cześć gminy i stanowią blisko 60% jej powierzchni. Tereny leśne to ok 34% powierzchni. Odzwierciedlenie ma to w specyfice produkcji, która skoncentrowana jest głównie na rolnictwie i przemyśle drzewnym. Uwarunkowania demograficzne i położenie gminy nie stanowią niestety atrakcyjnego miejsca dla lokalizacji dużych przedsiębiorstw co wpływało by bez wątpienia na ożywienie gospodarcze na tym terenie. Z drugiej zaś strony, teren gminy to w znacznej części obszary chronione Naturą 2000, których ustanowienie powoduje swoistą barierę ale i ochronę naszego pięknego i specyficznego krajobrazu. W zasadzie w samorządach o podobnej specyfice problemów większych i mniejszych jest ogrom, co nie napawa ani dumą ani przesadnym optymizmem – chociaż każdy rozwiązany problem nawet błahy daje satysfakcję. W przypadku Grzmiącej większość problemów można jednak sprowadzić do wspólnego mianownika – finansowego – chociaż nie każdy genezę ma bezpośrednio w braku pieniędzy to i tak na tym się zazwyczaj kończy. To z czym mierzymy się na co dzień, to zbyt duża ilość zadań do wykonania i za mało rąk do pracy.

-Ale chyba jednak z jakimś potencjałem i pomysłami na rozwój?

-Trudno jest uplasować gminę w kategorii gmin turystycznych i chociaż leżymy na skraju pojezierza drawskiego, to na terenie gminy mamy tylko dwa niewielkie zbiorniki wodne, które służą głównie dla lokalnej społeczności jako miejsce rekreacji i wypoczynku. Jeden udało nam się wspólnymi siłami zaadoptować, co jak się okazało przy fali upałów było strzałem w dziesiątkę, a to jeszcze nie koniec. Przez całą gminę przechodzi nieczynny tor kolejowy, łączący gminę Grzmiąca z gminą Barwice i Bobolice, który stanowi doskonałą bazę pod budowę znacznie dłuższego aniżeli granice gminy szlaku rowerowego na wschodniej części Pomorza Zachodniego. Ze względu na ubóstwo naszego samorządu, od dawna mówi się o tym raczej w kategorii marzeń. Podobnie jest z zabytkami, głównie sakralnymi, które występują na naszym terenie. Wymagają one znacznych nakładów finansowych, chcąc doprowadzić je do kondycji z lat świetności. Chciałbym żeby gmina była miejscem, w których chce się mieszkać. Azylem, w którym można się schować i odpocząć od miejskiego pęd,u ale nie skansenem a gminą cyfrową i dobrze skomunikowaną z niezbędną infrastrukturą społeczną.

Najważniejsze wyzwania dla samorządów gminnych i wsi według Pana w najbliższym czasie?

-Wyzwaniem bez wątpienia będzie najbliższy budżet. Uszczuplające się i tak już niskie dochody gminy, połączone chociażby z ogólnym wzrostem cen towarów i usług, cen energii elektrycznej i poziomem wynagrodzeń może doprowadzić do sytuacji, w której będzie wystarczać na wydatki bieżące – tego obawiam się najbardziej. Innym wyzwaniem dla małych i z reguły biednych gmin wiejskich jest merytoryczne i finansowe przygotowanie się do wdrażanych i zapowiadanych programów rządowych oraz nowej perspektywy środków unijnych.

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

Registration disabled