Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Opera dobra na wszystko

Jacek Jekiel, fot. M. Popowski

Rozmowa z Jackiem Jekielem, dyrektorem szczecińskiej Opery na Zamku.

-Jak instytucja kultury taka jak Opera na Zamku znosi covidową rzeczywistość?

-Chciałbym móc powiedzieć, że radzimy sobie świetnie, jesteśmy sprawni realizacyjnie i gotowi do spotkania z publicznością i nowych premier. Niestety, to nie do końca prawda. Z powodu pandemii od marca ubiegłego roku do dnia dzisiaj graliśmy może przez trzy miesiące. Kieruję Operą na Zamku od 2013 roku, to, że zdarzy się taka sytuacja, nie przeszłoby mi nawet przez myśl. Tymczasem nasza ostatnia premiera przed pandemią- „Romeo i Julia” miała miejsce 14 lutego 2020 roku, a dwa tygodnie później już nas zamknięto. Mimo gotowości artystów i zespołu opery funkcjonujemy w pandemicznym zawieszeniu i w bardzo trudnym czasie.

Zapewne w takiej sytuacji pomaga widzom i twórczości artystycznej internet?

-Tak, ale na zasadzie nie tyle pokazywania tego, co mieliśmy już w zasobach, ale tworzenia spektakli nowej jakości. Staramy się poprzez takie działania zaangażować maksymalnie całą społeczność polską, nawet międzynarodową.

Czyli zainteresowanie ludzi kulturą wzrosło w dobie pandemii? Wydawać by się mogło, że sięgamy po mniej ambitne rozrywki- seriale, popularne filmy czy gry.

-Uważam dość przekornie, że obecnie w ludziach drzemie duża pokusa kontaktu z kulturą. Nie ze względu na snobizm, megalomanię, status społeczny. Kultura przywraca równowagę, pozwala oderwać od szarej codzienności, cieszyć się życiem. Intensywniejszy kontakt z kulturą pozwala znieść łatwiej presję zamknięcia. Reasumując, kultura to sposób na przetrwanie lockdownu.

Tym, którzy nie powrócili z morza. Fot. W.Piątek.

Więc bez kultury funkcjonować się w dzisiejszym świecie nie da?

-Absolutnie! I zgadzają się z tym badacze, zajmujący się tym zjawiskiem pod kątem empirycznym, kulturowym, psychologicznym. Kultura to rodzaj psychoterapii w nowoczesnym, wciąż nieodgadnionym dla nas świecie. Nie da się żyć bez ognia kultury i szaleństwa, bo przestaniemy być ludźmi. Co ciekawe, okazuje się, że bardzo wiele osób sięga teraz po literaturę, kupując książki online. To nowe zjawisko wieszczące pewne zmiany. Kultura to również uczestnictwo w wydarzeniach, gdy poświęca się swój wolny czas i dotyczy to zarówno osób zamożnych, jak też tych z trudem wiążących koniec z końcem. Nie liczy się status społeczny, prestiż, wielkość zasobów, tylko decyduje wychowanie, to, co wynieśliśmy z domu, chęć obcowania z kulturą na co dzień.

Każdy, kto choć raz był na wydarzeniu zorganizowanym przez Operę na Zamku, ma w pamięci to, jak niezwykłe i widowiskowe są to aranżacje. Co szykujecie Państwo dla swoich wiernych odbiorców?

-Od przyszłego weekendu ma nastąpić zluzowanie obostrzeń i zostaniemy „odblokowani”, aby grać dla 50 procent publiczności. Oczywiście, niecierpliwie czekamy, kiedy będziemy mogli przyjąć naszą publiczność bez ograniczeń. Mamy już wyprzedane bilety do końca sezonu- mam na myśli obowiązujący limit połowy widzów na sali. Najbliższe wydarzenia to np. koncert na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie, poświęcony poległym marynarzom i ludziom morza. Zaledwie w ciągu jednego dnia sprzedaliśmy wszystkie miejsca, zainteresowanie jest tak duże, że będziemy musieli jakoś organizacyjnie rozwiązać kwestię frekwencji. Chcemy też pokazywać to, co w naszej operze jest najbardziej fantastyczne. Od jesieni, jeśli się uda, planujemy wznowić normalną działalność słynnym musicalem „My Fair Lady”. Będzie to wydarzenie efektowne, z dużym rozmachem, radosne. Szykujemy też premierę dawno nie oglądanego baletu „Don Kichot”, przygotowania do niego już trwają. Zapowiada się niezwykle spektakularne wydarzenie, a przy tym bardzo bogaty spektakl baletowy. Wspomnę jeszcze o utworze Karola Szymanowskiego „Król Roger”, który przygotowujemy na 2022 rok oraz o szeregu innych wydarzeń, takich jak np. Letni Festiwal Operowy w lipcu 2022 roku z najpiękniejszymi ariami operowymi i operetkowymi świata, w Kołobrzegu i Świnoujściu czy koncert „Sierpniowe przełomy” dedykowany ludziom Solidarności.

Madame Buterfly. Fot. Ł. Szełemej

Na zakończenie naszej rozmowy, proszę jeszcze o małą dygresję. Co jest najważniejsze w kierowanej przez Pana operze?

-Największą rzeczą są emocje, które widać w naszych spektaklach, łączących grę aktorską, muzykę, śpiew. W formie bardzo niecodziennej, magicznej. Pokazujemy to, co mamy najpiękniejszego. Sprawdźcie Państwo sami, zapraszamy!

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

Więcej o Operze na Zamku: tutaj.

Registration disabled