Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Skarb hrabiego

Na wojnie zdarza się, że giną rozmaite dobra kultury, cenne eksponaty, również sakralne. Tak było z zabytkowym relikwiarzem ze skarbca katedry w Kamieniu Pomorskim, który przepadł bez wieści 5 marca 1945r w okolicach Parłówka. Co kryje się za tą intrygującą historią?

Podczas II wojny światowej we wnętrzach katedry w Kamieniu Pomorskim (zwanym wówczas Cammin in Pommern) znajdowało się wiele cennych eksponatów, w tym także szkatuła z relikwiami św. Korduli. Wykonano ją na przełomie X i XI wieku na południu Szwecji, była więc bardzo starym artefaktem. Miała kształt owalny, o długości przekraczającej pół metra, szerokości niespełna 35 cm i wysokości 28 cm. Sposób wykonania był nader ciekawy: relikwiarz powstał z 22 płytek z poroża łosia, połączonych miedzianą taśmą. Na płytkach znajdowały się różne wzory- motywy roślinne, zwierzęce, szkatułę zdobiły też smocze głowy. Całość podtrzymywało 6 brązowych nóżek a dno wykonano z dębowego drewna. Jeszcze w latach 30-tych XX w. „Kurdulaschrein” spoczywał spokojnie w skarbcu kamieńskiej katedry, zlokalizowanej niedaleko rynku miejskiego i ratusza. Po wojnie, ślad po artefakcie zaginął. Obecnie w katedrze kamieńskiej znajduje się kopia relikwiarza, ufundowana przez byłych niemieckich mieszkańców miasta.

Święta i skarbiec

Kim była św. Kordula? Jest patronką kobiet niezamężnych i poszukujących męża. Ponadto, to męczennica chrześcijańska, dziewica i święta Kościoła katolickiego Zginęła śmiercią męczeńską w IV lub V wieku, zamordowana prawdopodobnie podczas najazdu Hunów, odrzucając zaloty samego Attyli. W kamieńskim relikwiarzu znajdowały się szczątki świętej, w tym jej czaszka. Drugi relikwiarz św. Korduli przechowywany jest do dnia dzisiejszego w Kolonii. Trafił tam za sprawą Alberta Wielkiego, niemieckiego duchownego katolickiego. Szczątki św. Korduli zostały umieszczone w 1278 r. w kościele św. Jana w Kolonii. Nie do końca wiadomo, jak relikwiarz znalazł się w Kamieniu Pomorskim. Być może, przywieźli go ze sobą Duńczycy, którzy w XIIw. zasiadali na tronie biskupim w tym mieście, mógł też zostać zrabowany przez księcia pomorskiego Racibora I podczas wyprawy na Norwegię w 1136r. A może trafił do Kamienia Pomorskiego dzięki misji Ottona z Bambergu, który przebywał w tej okolicy w 1124r.?

I kolejne, ważne ptanie: czy skarbiec katedry w Kamieniu Pomorskim zawierał jeszcze inne, wartościowe przedmioty, poza – będącym osią naszego artykułu- relikfiarzem? Okazuje się, że tak.

Dzięki wykazom inwentaryzacyjnym sporządzanym w latach 1499 – 1792 wiemy, że w skarbcu katedry kamieńskiej przechowywano między innymi również orientalny relikwiarz z kości słoniowej z około 1000 r., relikwiarze z Limoges z XIII w., pastorały z XII i XIV w. bizantyńską kadzielnicę z 1200 r., kielichy, pateny, cenne tkaniny z XV w., bursztynową rzeźbę Matki Boskiej z 1518 r., barokowy dzban z 1622 r., oraz kielich i dwa lichtarze fundacji księcia Ernesta Bogusława de Croy z 1682 r. Zbiór uzuełniało jeszcze wiele innych przedmiotów liturgicznych, pergaminowe kodeksy, inkunabuły i starodruki, obrazy, szaty liturgiczne. I wszystko to przepadło.

Otóż w 1942r. ówczesny rządca świątyni, hrabia Hasso von Flemming, ewakuował wyposażenie skarbca do swej rezydencji w pobliskich Benicach. W trakcie dalszej ewakuacji do Niemiec wyposażenie to zaginęło, a jego powojenne poszukiwania nie przyniosły rezultatów.

Już w 1940r. , kilka miesięcy po wybuchu II wojny światowej, Niemcy zaczęli zabezpieczać i ukrywać cenne zabytki, aby ustrzec je przed zniszczeniem w wyniku możliwych ataków alianckich bombowców. O innym zagrożeniu nawet nie myślano, Pomorze Zachodnie na długi czas było oazą spokoju z dala od frontu. Na wszelki wypadek, skarby z katedry trafiły do skarbca powiatowego banku w Kamieniu Pomorskim.

Już dwa lata później w całej III Rzeszy rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję przenoszenia cennych zbiorów z dala od obiektów wojskowych czy też zakładów przemysłowych. W dniu 8 maja 1942r. Skarby z kamieńskiej katedry przeniesiono do wspomnianego pałacu w Bienicach. Opieką objęła je rodzina von Flemming. Wraz ze skarbcem katedralnym do Benic wywieziono gotycki tryptyk ołtarza głównego, datowany na II poł XV w. oraz kilkanaście obrazów, w tym 5 olejnych portretów na płótnie. Ołtarz po zmontowaniu ustawiono w prezbiterium benickiego kościoła, a tam, już po wojnie znalazły go polskie władze i przetransportowały z powrotem do kamieńskiej świątyni.

Hrabia wywozi kosztowności

Benice były wsią, od wieków związaną z rodem von Flemmingów. W 1787 r. za sumę 30000 talarów majątek zakupił Franz Bernd Johann Sigismund hrabia von Flemming., zaś Hasso von Flemming okazał się ostatnim właścicielem rodzinnej posiadłości. Pierwotnie, zbiory miały być przechowane w kościołach w Mechowie i Śniatowie, ostatecznie jednak wybór padł na rodowe Benice. W owych czasach zbiory czesto wędrowały pod opiekę prywatnych domów, pałaców, aby uchronić je przed zniszczeniem lub grabieżą.

Pomiedzy 3 a 5 nad ranem, dnia 5 maca 1945r. rozpoczęła się ewakuacja zbiorów ulokowanych w Benicach. Czas naglił, bo Armia Czerwona podchodziła już coraz bliżej. W konwoju znajdował się zabezpieczony relikwiarz, a kawalkada obrała drogę na Świnoujście. Co dziwne, zdecydowano się dotrzeć tam drogą przez Wolin, która była bardziej ryzykowna i dłuższa, niż alternatywna droga, wiodąca do celu przez Dziwnów. Dlaczego hrabia zadecydował o trasie, której zagrozić mogli Rosjanie, pozostaje tajemnicą. W okolicach Parłówka, jadący na czele na koniu hrabia von Flemming odłączył się, by ponoć poszukać lepszego przejazdu, gdyż wozy utknęły pośród wojskowych transportów na szosie. Nagle dostały się one pod ogień czerwonoarmistów a broniący się Niemcy, wysadzili pobliski most. Tabor uciekinierów wylądował w rowie, razem z cennym bagażem. Ludzie w panice uciekli na wszystkie strony, a gdy następnego dnia zaczęto zbierać porzucone przedmioty, okazało się że skarb zniknął. Czy relikwiarz wpadł w ręce Rosjan? A może przywłaszczył go sobie któryś z żołnierzy Wehrmachtu lub niemiecki cywil? Może uczynił to sam hrabia, powracając na miejsce zdarzenia i ukrywając w sobie tylko znanym miejscu cenny przedmiot?

Ktoś bowiem słyszał, że relikwiarz zakopano w lesie, to znów rozeszła się plotka że zatopiono go w jeziorze. Niektórzy widzieli kilka dni później skarby, porozrzucane w bezładzie w pobliskim kościele. Ponoć nawet małe dzieci miały bawić się kosztownościami, jak świecidełkami. Wiele było relacji i zeznań świadków, a możliwe że w każdej wersji kryła się część prawdy. W wojennym zamieszaniu skarb mógł zostać najzwyczajniej w świecie podzielony i potem niektóre jego części odnalazły się w różnych miejscach. Relikwiarz jednak przepadł.

Co na to sam hrabia von Flamming? Przeżył ewakuację i zakończenie II wojny światowej, lecz milczał aż do 1955r. Wóczas publicznie przedstawił swą wersję, twierdząc że zrobił wszystko aby wywieźć do Niemiec drogocenny skarb, lecz przeszkodzili mu Rosjanie. Różni poszukiwacze skarbów, łowcy kosztowności, poczęli przeczesywać pałac rodowy i okolicę, wierząc iż relikwiarz i część bogactw pozostała w Benicach. W pałacowym parku odkryto co najwyżej srebra rodowe i kilka pamiątek rodzinnych. Czy faktycznie relikwiarz znajdował się w Benicach, a ładowane skrzynie zawierały jedynie fragment kolekcji z katedry w Kamieniu Pomorskim? Nie wydaje się to prawdopodobne.

Jeśli już, to prędzej skrzynia z relikwiami św. Korduli trafiła w jakieś niepowołane ręce po wykolejeniu się wozów ze skrzyniami. Albo po odkryciu tego co jest w środku, nieświadomi jej znaczenia czerwonoarmiści po prostu ją zniszczyli. Dla nich mogła nie mieć przecież żadnej wartości.

Tomasz Wojciechowski

Dla zainteresowanych tematem, polecamy garść dodatkowych informacji:


Ewakuacja skarbca kamieńskiego w 1945r.

-Opis skarbca katedry w Kamieniu Pomorskim

Historia pałacu w Benicach

Artykuł ukazał się w koszalińskim tygodniku „Miasto”. Foto: wikipedia.pl

W materiale korzystano m.in. z książki Romana Czejarka „Sekrety Pomorza Zachodniego”.

Registration disabled